fbpx

Czego nauczyła mnie babcia?

Nie bez powodu właśnie w styczniu świętujemy dzień babci. W ten zimowy miesiąc jak nigdy potrzebujemy ciepłej herbaty z miodem i cytryną, ciepłego swetra robionego na drutach czy zwykłej rozmowy o radościach i smutkach.

Niezależnie czy babcia była z nami przez rok, pięć czy dwadzieścia lat, czujemy to ciepło, które nierozerwalnie przychodzi na myśl o niej. U mnie w pamięci zostaną na zawsze wakacje spędzane u babci, wspólne przygody podczas wyjazdów do lasu, tulenie, gdy było mi źle i wołanie, gdy nie chciałam wracać z podwórka. Dziś chciałabym podzielić się z wami tym, czego nauczyła mnie babcia. Być może masz podobne doświadczenia, być może zupełnie inne. I to jest piękne! Dlatego jeśli czegoś zabraknie na tej liście, dopisz to w komentarzu.

1. Aktywnego spędzania czasu

Dość późno zrozumiałam, że moje zamiłowanie do spacerów i pływania na otwartej wodzie to zasługa właśnie mojej babci. To ona, odkąd pamiętam, zabierała mnie na wycieczki do lasu, gdzie pokonywałyśmy dobrych kilka kilometrów. Nauczyła mnie też pływać i to na otwartej wodzie! Do tego stopnia, że gdy po raz pierwszy przyszłam na basen, to stałam przy drabince i bałam się wejść, bo nie byłam nauczona wchodzić do wody, gdzie dno od razu jest nisko.

2. Bycia zero waste

To jest tak oczywiste, ze aż trudno było mi to zrozumieć. Z pomocą przyszła moda na ekologie i minimalizm w codziennym życiu, a wtedy pojawiła się u mnie myśl – chwila, chwila, przecież skądś to znam! To właśnie babcia nauczyła mnie pakowania rzeczy w pojemniki wielorazowe, korzystania wielokrotnie z tej samej reklamówki czy noszenia przez wiele lat tych samych ubrań bez kupowania co chwilę nowych rzeczy. Jeśli dołożymy do tego oszczędzanie wody czy domowe sposoby na tworzenie nawozów do roślin to okazuje się, że pokolenie naszych babć żyło wyjątkowo ekologicznie.

3. Pakowania prezentów

Gdyby nie babcia, zapewne pakowałabym prezenty w gotowe torebki i wręczała je przy każdej okazji. I choć moje prezenty nie są jeszcze idealnie zapakowane, to właśnie dzięki babci umiem ogarnąć nadmiar papieru w przerwie od świątecznej gonitwy. A wbrew pozorom to nie jest takie łatwe, bo papier do pakowania łatwo się uszkadza przy zaginaniu, lubi odstawać lub tworzyć nieładne zgrubienia. Wszystkie te sytuacje ratowała babcia, gdy po cichu w moim pokoju pakowałyśmy świąteczne prezenty.

4. Przewidywania pogody

To od babci dowiedziałam się, że słońce zachodzi na czerwono na ładną pogodą następnego dnia. Nauczyłam się też odróżniać chmury i na ich podstawie przewidywać, czy spadnie deszcz, czy za chwilę się przejaśni oraz to, że wiatr wieje na zmianę pogody. Częściowo były to mądrości przekazywane z pokolenia na pokolenie, ale też wynikały z tego, że moja babcia była nauczycielką kilku przedmiotów, w tym właśnie przyrody. Kiedy najbardziej przydaje mi się ta wiedza? Gdy planuję dłuższy trening lub wycieczkę. Meteorologiem nie jestem, ale trudniej mnie zaskoczyć.

5. Wiary

Trudno mówić tu o nauce, a raczej o jej pokazaniu i tłumaczeniu. Choć obecnie w wielu kwestiach mam inne zdanie od babci w tym temacie, to jednak skłamałabym, gdybym go pominęła. Dzięki babci przez całą edukację nie uczyłam się niczego na religię, bo wszystko już znałam (co też nie świadczy zbyt dobrze o nauce religii w szkole), pierwszy raz czytałam Pismo Święte i nauczyłam się śpiewać kolędy. Minęło wiele lat zanim znalazłam swoją drogę, ale to właśnie babcia w dobrym i złym tego słowa znaczeniu była orędownikiem wiary w naszej rodzinie i to dzięki niej kierowałam się pewnymi uniwersalnymi zasadami w swoim życiu, nawet gdy byłam daleko od kościoła.

6. Spełniania marzeń

Gdy pewnego dnia moja babcia powiedziała, że bierze pożyczkę na wyjazd do Jerozolimy, wszyscy łapali się za głowę. Był to niemały wydatek, w dodatku długa i męcząca podróż, co dla starszej osoby jest niemałym wyzwaniem. Pamiętam jak z niepewnością podchodziłam do tego pomysłu, i nie byłam w tym osamotniona. Rodzina odradzała, ale babcia postawiła na swoim i pojechała. Teraz z perspektywy czasu jest to dla mnie niesamowita historia o tym, jak można spełniać marzenia w każdym momencie życia. I że warto się odważyć to robić!

7. Czerpania radości z natury

Przez lata spędzałam całe dnie w lesie, nad wodą czy na łąkach. Bywało to uciążliwe, często marudziłam, ale jednocześnie uczyło przebywania pośród natury. Zachwycania się jej pięknem i korzystania z jej udogodnień. Nie zapomnę smaku ciepłych jeżyn zerwanych prosto z krzewu, tak samo jak zapachu lasu i leżenia na trawie w cieniu drzew. Do tej pory cieszy mnie spędzanie czasu poza miastem, wśród zieleni i ciszy. To mnie uspokaja i ładuje akumulatory na kolejne miejskie dni.

8. Domowych sposobów leczenia

Był późny wieczór, gdy miałam coraz wyższą gorączkę i czułam się bardzo źle. Nie było żadnego leku przeciwgorączkowego w domu, a apteka była oddalona o kilka kilometrów, co bez auta było sporą odległością. W tym momencie babcia wzięła do ręki książkę o domowych sposobach leczenia gorączki. Myślałam, że nie dotrwam do rana po tych ludowych czarach. Babcia owinęła mi łydki ręcznikami zmoczonymi w zimnej wodzie i kazała się położyć. Zasnęłam i rano obudziłam się bez gorączki. I choć wierzę w konwencjonalne metody, to jednak ta i wiele innych sytuacji pokazały mi, że nie warto przekreślać domowych sposób na radzenie sobie z lżejszymi chorobami.

9. Oszczędności

Podobne jak ekologia tak i oszczędność to coś czego możemy uczyć się od pokolenia naszych babć. Kiedyś wynikało to z mniejszej dostępności produktów jak i mniejszej zamożności rodzin, jednak szczególnie teraz ważne jest, by zachować nawyk oszczędności, gdy wszystkiego mamy w sklepach aż nadto. Kupowanie produktów na wagę, a więc kupowanie tylko tyle, ile naprawdę potrzebujemy, czy też używanie wielokrotnie opakowań to nie współczesne trendy, ale nawyki, które zostały zapomniane w pokoleniu, które zakupy robi między długimi regałami sklepów wielkopowierzchniowych.

10. Łapania autostopu

Na koniec szalona rzecz. Bo tak jak łapanie autostopu ze znajomymi jeszcze się zdarza, ale z babcią? W wakacje często zatrzymywałyśmy kierowców, którzy w drodze uprzejmości pomagali nam wracać z naszych wycieczek. Raz nawet zatrzymał się kierowca samochodu ciężarowego, dzięki czemu mogłam poczuć, jak to jest jechać ponad drogą w naprawdę dużym pojeździe. Sama nie łapałam autostopów, ponieważ nie mam takiej potrzeby, ale w pamięci pozostanie mi wielu dobrych ludzi, którzy pomagali babci i wnuczce wracać szczęśliwie do domu.

Wyszło tego dużo, jednak temat jest na tyle lekki, że słowa pisały się same. Miło jest wrócić do wspomnień i z lekką nostalgią przypomnieć sobie te wszystkie momenty. Po latach widzę je inaczej, czasem weselej, czasem poważniej niż wtedy, gdy się działy. Dzień babci to dobry moment, by do nich wrócić, nie tylko w rozmowie przy składaniu życzeń, ale też samemu, by spojrzeć na miejsce, w którym teraz jesteśmy przez pryzmat wspomnień, które nas ukształtowały.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *