fbpx

Daj sobie czas

Kiedy po raz pierwszy miałam kontuzję i nie mogłam biegać, bardzo to przeżywałam. Wszystkie plany treningowe i startowe, które kreśliłam w moich myślach, przestały istnieć. Gdy w tym roku po raz kolejny pojawiła się kontuzja, byłam spokojniejsza. Dlaczego? Czy po latach treningów nie mam już motywacji? W żadnym razie! Po prostu wiem, że trening, podobnie jak wiele rzeczy w naszym życiu to proces. A on po prostu trwa.

Świat oczekuje natychmiastowych rezultatów, a przecież nie zawsze są one możliwe. Jedną z pierwszych lekcji, którą dostałam od życia, była zmiana kierunku studiów. Zdałam dobrze maturę, dostałam się na wymarzone, jak wówczas myślałam, studia i zaczynałam pierwsze kroki w dorosłym życiu. Po kilku miesiącach rzuciłam studia. Wtedy każdy miesiąc był jak jeden rok. Płakałam i rozmyślałam, co będzie. Czułam jak rówieśnicy oddalają się, a ja zostaję w tyle. Teraz wiem, że ani szkoła ani nawet studia nie są końcem mojej edukacji. To nie jest żaden wyścig, a raczej długa wędrówka, podczas której uczę się nowych rzeczy i rozwijam swoje talenty.

Kiedy zmienimy perspektywę i spojrzymy na nasze życie „od góry”, okaże się, że jest to spokojnie płynąca linia czasu. To my i nasze otoczenie wyznacza na niej terminy. Zakładamy, że do 19 roku życia trzeba zdać maturę, do 25 roku życia skończyć studia, a do 30-tki założyć rodzinę. Później mieć dwójkę dzieci, najlepiej chłopca i dziewczynkę. Mamy mieć dobrą pracę i kredyt na dom pod miastem. Kiedy po raz pierwszy wypadłam z tego peletonu, czułam się przegrana. Dopiero z czasem zrozumiałam, że przecież wciąż pozostawałam w grze. Nie wiem, ile mam przed sobą dni, ale wiem, że chcę wykorzystać każdy z nich bez martwienia się, że jest już na coś za późno.

Są lepsze i gorsze etapy na podejmowanie pewnych decyzji, ale nasze życie nie jest formą, z której wyjdzie ciasto zawsze o tym samym kształcie. To że nie podejmiemy decyzji w optymalnym momencie, nie oznacza, że tracimy. Dzięki temu że odważyłam się rzucić studia, moje życie wygląda teraz zupełnie inaczej. Wiem, że uratowałam swoje zdrowie psychiczne, ale również bardziej świadomie wybrałam przestrzeń, w której chcę się rozwijać. Co więcej, od tamtej pory wiedziałam, że trudne decyzje mogą przynosić dobre owoce. Czas i tak upłynie, a ja zyskam możliwość do robienia przez kolejne lata życia tego, co naprawdę chcę.

Skoro nie wiemy, ile jeszcze mamy czasu, po co martwić się tym, co już minęło? Po co samemu wtłaczać się w ramy czasowe, które być może wcale nie są dla nas? Każdy dzień jest dobry na to, by zacząć od nowa i rosnąć, czy to w relacji z drugą osobą, czy w życiu zawodowym, czy też w pasji. Nie złośćmy się, że nie sprostaliśmy narzuconym normom, ale postarajmy się skupić na tym, co przed nami. Jeśli coś się nie uda dziś, być może uda się jutro. Jeśli nie jutro, to możliwe że za tydzień, miesiąc lub rok. Dajmy sobie tyle czasu, ile potrzebujemy, bo życie to nie lista zadań do wykonania, ale proces. Pamiętajmy o tym, zanim po raz kolejny pomyślimy, że zostaliśmy w tyle.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *