fbpx

Holandia w pigułce, czyli dlaczego warto ją odwiedzić? cz. 2

Mimo że od mojego wyjazdu do Holandii minął już ponad tydzień, a sam pobyt nie trwał długo, to kraj tulipanów budzi moje zainteresowanie od dobrych kilku lat. Z tego powodu szybko odnalazłam się zarówno w wielkomiejskim Amsterdamie, jak i w mniejszej Goudzie czy Delft. Dziś zapraszam Cię na drugą część podróży po Holandii. Tym razem opowiem Ci o miejscach, które odwiedziłam, a na koniec, niczym wisienkę na torcie, dodam kilka subiektywnych odczuć po mojej wizycie w Niderlandach.

Mimo że Holandia nie jest rozległa terytorialnie, to jednak trudno jest ją zwiedzić przy jednej wizycie. Za każdym razem wracam z Holandii z lekkim niedosytem i planami na przyszłość, ale mimo wszystko lubię to uczucie, bo wiem, że jest do czego wracać. Tym razem odwiedziłam pięć miast – Maastricht, Valkenburg, Amsterdam, Delft i Goudę. W planie był jeszcze Rotterdam, ale na miejscu zastała nas ulewa, która uniemożliwiła zwiedzanie tego miasta. Jest to jedno z miast, które zostawiam sobie na kolejne podróże po Holandii. Tym razem zwiedzałam głównie w południowej części kraju, jednak północ również jest warta zobaczenia. Region Fryzji i holenderskie wybrzeże z pewnością przypadną do gustu każdemu, kto lubi spokojny rytm małego miasta i kontakt z przyrodą. Choć tej ostatniej w całej Holandii nie brakuje.

Maastricht i Valkenburg

Zwiedzanie Holandii rozpoczęłam od wizyty w najstarszym mieście, które geograficznie wsunięte jest między Niemcy a Belgię. Z tego powodu, mimo że nie jest to duże miasto, czuć tu międzynarodową atmosferę. Szczególną uwagę zwróciłam na wąskie uliczki i spokojny rytm, którym żyło Maastricht. Przed godziną dziewiątą w sobotę kawiarnie powoli wystawiały stoliki i szykowały się na gości. Jedynie tym, co przypominało mi, że miasto nie śpi, był stukot przejeżdżającego roweru miejskiego, który sunął się po kamiennych uliczkach. Na zakończenie krótkich odwiedzin w Maastricht zajrzałam do księgarni z kawiarnią w byłym budynku kościoła.

Oprócz charakterystycznych dla budowli gotyckich sklepień żebrowych i wysokich witraży, po dawnym budynku sakralnym pozostał jeszcze ołtarz w kształcie krzyża, który obecnie pełni funkcje stołu. To, co jeszcze może szokować nas w Polsce, jest następstwem zmian w podejściu do religii na zachodzie, co jest ciekawym, ale też złożonym zagadnieniem. Tuż obok Maastricht, bo w odległości zaledwie 12 km znajduje się urokliwe miasteczko Valkenburg. Jedną z atrakcji tej miejscowości są ruiny zamku z XIV w., który został zbudowany na wzgórzu w miejscu wcześniejszych fortyfikacji. Zwiedzanie wnętrza zamku jest odpłatne, ale przez jego usytuowanie, można go z łatwością odnaleźć podczas spaceru po mieście i obejrzeć od zewnątrz.

Amsterdam

Tak to już jest, że stolica kraju jest punktem obowiązkowym podczas zwiedzania każdego kraju. Nic więc dziwnego, że Amsterdam był moim celem numer jeden. Jechałam do niego z wieloma wyobrażeniami, a wróciłam z obrazem rzeczywistym. W Amsterdamie byłam najdłużej, bo aż dwa dni. Czemu aż? Bo w tym czasie zdążyłam zwiedzić go zarówno na rowerze, jak i pieszo. Jechałam też amsterdamskim tramwajem. Próżno było szukać przytłoczenia, które poczułam, gdy pierwszy raz przyjechałam do Warszawy. Mimo że Amsterdam wydawał mi się ogromy, to czułam się tam niemal tak samo jak w każdym innym holenderskim mieście. Jedyną odczuwalną różnicą były odległości, które musiałam przemierzać i remonty. Wymiana torowiska i poranne poniedziałkowe sprzątanie śmieci w mieście odjęło trochę uroku, ale w końcu nie zapowiadałam nikomu, że przyjadę z wizytą.

W całej Holandii, ale w szczególności w Amsterdamie, jest ogrom muzeów. Bilety wstępu są dość drogie, jednak można nabyć kartę muzealną, która uprawnia do wejścia do dowolnej ilości obiektów. Jeśli lubisz zwiedzać miasto w ten sposób, to w Amsterdamie będziesz mieć dużo miejsc do odwiedzenia. Poza typowymi dla Holandii kanałami, jest wiele parków i tras rowerowych. W ścisłym centrum miasta znajduje się zabytkowy dworzec centralny, pałac królewski, dom Anny Frank oraz wiele innych ciekawych miejsc. Całe miasto jest bardzo dobrze oznakowane, więc drugiego dnia odważyłam się pojeździć po nim (niemal) bez mapy. Warto pamiętać, że Amsterdam to miasto nastawione na turystów. Łatwo można nabyć tu pamiątki, ale również skorzystać z nielegalnych w Polsce coffee shopów. W centrum miasta trudno więc znaleźć spokój, szczególnie wieczorem, ale już na przedmieściach wszystko wraca do równowagi.

Delft i Gouda

Mimo całej sympatii do Amsterdamu, dobrze było na koniec wyjazdu odwiedzić mniejsze miasta. Po nieudanej próbie zwiedzania Rotterdamu dojechałam do Delft. Miasto to znane jest na całym świecie z porcelany, która pozsiada charakterystyczne granatowy ręcznie malowany wzory. W mieście jest wiele sklepów, gdzie można kupić przeróżne produkty wykonane właśnie z tej porcelany, jednak jest to dość droga pamiątka. Wydatek kilkudziesięciu euro na mały porcelanowy bibelot to wariant dla prawdziwych koneserów. Niemniej przyjemnie było podziwiać wszystkie te prace z bliska. Motyw porcelany pojawia się nie tylko w sklepie, ale również w mieście. Podczas zwiedzania mogłam podziwiać latarnie, które zostały ozdobione właśnie porcelaną.

Gouda to ostatnie miasto, które odwiedziłam podczas mojej podróży po Holandii. Jak sama nazwa wskazuje, miasto jest znane jest z produkcji serów. Do tego stopnia, że spacerując przez centrum Goudy można natknąć się na atrapy okrągłych serów zawieszone tuż nad głowami turystów. W mieście jest wiele sklepów, gdzie można spróbować serów produkowanych według tradycyjnej receptury w tylu smakach, że aż trudno je wymienić. Każdy jednak był wyjątkowy. Była tam również możliwość kupienia oryginalnego sera gouda, choć to także nie jest najtańsza pamiątka z wyjazdu. Jeśli jednak uwielbiasz sery, to uważam, że warto zabrać ten smak do domu. Podobno w czwartki organizowane są tam targi serów, więc najlepiej jest zaplanować kulinarne zwiedzanie miasta właśnie na ten dzień.

Co mnie zaskoczyło w Holandii?

Na koniec chciałabym podzielić się z Tobą kilkoma subiektywnymi odczuciami z tych kilku dni w Holandii. Pierwszym zaskoczeniem było to, że niemal nikt nie chciał rozmawiać ze mną w języku holenderskim. Było to o tyle frustrujące, że naprawdę starałam się przełamywać się i mówić, po czym otrzymywałam odpowiedź po angielsku. W końcu po tych kilku dniach wyjazdu zaczęłam komunikować się językiem angielsko-holenderskim. Kolejnym zaskoczeniem było to, że po niektórych ścieżkach rowerowych mogą poruszać się motocykle. Było to dla mnie niemniejsze zaskoczenie niż to, że jadąc rowerem, muszę pamiętać o tym, kto ma pierwszeństwo, bo w centrum miasta natężenie ruchu rowerowego było większe niż samochodowego.

Pozytywnym zaskoczeniem na pewno była otwartość i pomocność Holendrów. Trudno powiedzieć, że było to dla mnie dziwne, bo znałam Holandię od tej strony. Na każdym kroku przypominałam sobie jednak, że można być dla siebie po prostu uprzejmym bez powodu. We wspomnianym Amsterdamie zaskoczyła mnie proza życia. Choć lubię ładne kadry, to nie omieszkałam zrobić zdjęcia remontowi torowiska. Jedno ze zdjęć robiłam stojąc u progu sterty śmieci, która chwilę później była załadowana do śmieciarki. To tylko przypomniało mi, że to, co widzimy w social mediach to tylko wygładzony obraz rzeczywistości. Zwykłe życie czasami śmierdzi, czasami jest głośne, ale może też być zaskakująco piękne. I te momenty chciałam zachować w pamięci.

To koniec mojej opowieści o Holandii. Choć wpis rozdzieliłam na dwie części, to wciąż jest wiele rzeczy, o których chciałabym Ci opowiedzieć. Być może znów pojawi się okazja, by podzielić się kilkoma słowami o kraju tulipanów i rowerów. Z pewnością będę chciała tam wrócić, więc kto wie, może kiedyś opowiem tu o kolejnych ciekawych miejscach w Holandii. Tymczasem dziękuję Ci za Twój czas i uwagę!

Chcesz zobaczyć więcej ciekawych miejsc na Życiowo? Zajrzyj TUTAJ
Spodobał Ci się wpis? Skomentuj, polub, udostępnij. Możesz też postawić mi wirtualną kawę 🙂

Zapisz się do NEWSLETTERA, by otrzymać jeszcze więcej treści pełnych spokoju.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Komentarz do “Holandia w pigułce, czyli dlaczego warto ją odwiedzić? cz. 2”