fbpx

Jak być pięknym i bogatym?

Pieniądze szczęścia nie dają, jednak spotkanie z królem Zygmuntem I Starym cieszy bardzo, bo rzadko kiedy gościmy go w skromnych progach naszego portfela. W czasach, gdy wynagrodzenie wpływa na nasz rachunek bankowy, banknot o wysokim nominale budzi poczucie bogactwa i dobrobytu. Warto jednak zastanowić się kiedy tak naprawdę jesteśmy bogaci?

Zanim odpowiemy sobie na to pytanie, porozmawiajmy o budżecie domowym. Większość dorosłych członków rodziny zarabia pieniądze wykonując pracę lub otrzymuje transfery pieniężne w postaci zasiłków, zapomóg czy innych świadczeń. Jeśli zsumujemy wszystko to, co wpływa na konto domowników, mamy łączny wpływ do budżetu domowego. Jest to kwota, którą możemy opłacić rachunki, zrobić zakupy czy odłożyć na zaplanowane wakacje. Przykładowo może to wyglądać tak:

wynagrodzenie męża + wynagrodzenie żony + zasiłek = budżet domowy

Budżet domowy oprócz wpływów składa się również z mniej przyjemnych wydatków. Mogą być one zaplanowane np: opłata za mieszkanie, zakupy czy ubezpieczenie, ale także niezaplanowane np: naprawa auta czy wizyta u lekarza. Dopiero, gdy zestawimy ze sobą wpływy i wydatki, a więc od wpływów odejmiemy to, co musimy lub planujemy wydać, dowiadujemy się, ile pieniędzy pozostało do dyspozycji.

wpływy – wydatki = (+) pieniądze do dyspozycji lub (-) brakujące środki

Gdybym zaproponowała Tobie 5000 zł stałej pensji netto, czy jest to dużo czy mało? Czy już wtedy jest się bogatym, czy jeszcze nie? Odpowiedź jest jedna i bardzo prawnicza – to zależy. Dokładnie od dwóch czynników: naszych preferencji i siły nabywczej, czyli tego, ile możemy kupić za daną kwotę. Pierwszym czynnikiem są nasze upodobania i powiązane z nimi postrzeganie przez nas bogactwa. Możemy czuć się biedni, mając trzy samochody i dom, a bogaci mając jednopokojowe mieszkanie i poruszając się komunikacją miejską. I oba podejścia są w porządku, bo odnoszą się do tylko nam znanej perspektywy i naszych doświadczeń.

Drugi czynnik to siła nabywcza. Zarabiając 5000 zł możemy czuć się biednie, płacąc za mieszkanie 3000 zł, a na przeciętne tygodniowe zakupy wydawać 400 zł. Możemy czuć się bogato, gdy nasze mieszkanie będzie nas kosztować miesięcznie 1500 zł, a tygodniowe zakupy 200 zł. Analogicznie nie można wskazać, czy 500 zł to dużo czy mało, jeśli nie porównamy, ile możemy kupić chleba, kostek masła czy litrów benzyny. Właśnie to decyduje o tym, jak dużo zostanie na naszym koncie na koniec miesiąca.

Pora na przykład, żeby wszystko było jaśniejsze niż lipcowe słońce.

Sytuacja 1

Pan Adam zarabia 5000 zł, wydaje miesięcznie 3000 zł na mieszkanie wraz z opłatami i 1500 zł na zakupy i jedzenie na mieście. Na koniec miesiąca zostaje mu 500 zł, które nie może „przepierdzielić na głupoty”, więc odkłada je na nieprzewidziane wydatki. Jest to 10% jego wynagrodzenia.

Sytuacja 2

Pan Marek zarabia 2500 zł, wydaje 1300 zł na mieszkanie wraz z opłatami i 700 zł na zakupy. Na koniec miesiąca zostaje mu 500 zł, które nie może „przepierdzielić na głupoty”, więc odkłada je na nieprzewidziane wydatki. Jest to 20% jego wynagrodzenia.

Łatwo zauważyć, że pan Adam i pan Marek nie są sąsiadami, jednak nie to jest istotne w tych przykładach. Pan Adam i pan Marek na koniec miesiąca odkładają tyle samo (nominalnie) pieniędzy na nieprzewidziane wydatki. Istotną różnicą jest, że Pan Adam za odłożone pieniądze utrzyma się przez kolejne 10 dni, a pan Marek przez kolejne 3 tygodnie. Wynika to częściowo z wyższego poziomu życia pana Adama, ale także z wyższych cen w jego otoczeniu.

Mimo że pan Adam i pan Marek (dziękuję za asystowanie) zachowali na koniec miesiąca tyle samo pieniędzy, to z punktu widzenia finansowego to pan Marek jest bogatszy, bo może zakupić więcej produktów w sklepie lub szybciej odłożyć na wyczekiwany urlop. Dlatego też uważajmy, czytając dane o zarobkach, szczególnie na przestrzeni lat, by łatwo nie wpaść w populistyczną pułapkę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *