fbpx

Jak być szczęśliwym

Jak to jest, że jedni mają wiele, a mimo wszystko nie czują się szczęśliwi, podczas gdy inni mają mniej, a mimo to z uśmiechem witają kolejny dzień? Wiele mówi się o optymistach i pesymistach, jednak z reguły przedstawia się te dwie antagonistyczne kategorie jako coś względnie stałego.

Po prostu jest się pesymistą lub optymistą, a chęć zmiany wymaga wiele pracy nad sobą. A bądźmy szczerzy, nikt nie lubi dużo pracować, w dodatku przy tak syzyfowym zajęciu jak praca nad sobą.

Niezależnie czy uznajemy się za pesymistów czy optymistów, każdy z nas miewa dni, gdy nic nie idzie po naszej myśli. Od momentu, gdy zadzwonił budzik obserwujemy serię zdarzeń, które jedno po drugim psuje nam nastrój. I ja miewam dni, gdy w poniedziałkowy poranek mam trzy trudne rozmowy z klientami. Jedna w porządku, może się zdarzyć, ale każda kolejna jest podobna. W dodatku rano, wychodząc na trening, zostaję oblana wodą z kałuży przez nadjeżdżające auto. Cały świat stoi przeciwko mnie, a ja jedna muszę stawić mu czoła. W między czasie dzieją się kolejne i kolejne rzeczy, a ja marzę, by ten dzień się skończył.

Słabszy dzień to nic. Bywa też tak, że taka kumulacja niefortunnych zdarzeń trwa miesiąc, może i rok. Czekamy na przełamanie tej passy, a jednak ono nie przychodzi. Wówczas nie ma mocnych, pękamy i czujemy się źle. Mamy do tego prawo. Tylko ostatnio zastanawiało mnie, czym w takim razie jest poczucie szczęścia? Takie długoterminowe zadowolenie z życia, ale też krótkie i intensywne momenty, gdy uśmiechamy się i nie chcemy już nic więcej od losu. Czy tylko wybrane osoby mogą być szczęśliwe, czy jest to dobro dostępne dla każdego?

Po kilku jesiennych wieczorach doszłam do wniosku, że szczęście to zestawienie oczekiwań z rzeczywistością. Jeśli cały czas marzymy o dobrze płatnej pracy w dużym mieście, podczas gdy pracujemy na zleceniach, które raz są a raz ich nie ma i kisimy się w małym miasteczku, to trudno oczekiwać poczucia szczęścia. Jeśli natomiast będziemy oczekiwać bliżej nieokreślonej pracy i zarobku, to szczęście będzie bardziej osiągalne. I nie mam na myśli tutaj rezygnowania z ambicji, w żadnym wypadku! Po prostu wiele zależy od tego, co traktujemy jako podstawę, a co jako wartość dodaną. W drugim przypadku niezadowolenie z osiąganego dochodu lub miejsca zamieszkania może zmotywować nas do zmian, ale nie sprawi, że zatracimy się w swoim nieszczęściu.

Na co dzień na poziom naszego poczucia szczęścia wpływa też dostrzeganie drobnych sytuacji w ciągu dnia. Jeśli zaczynamy dzień słabszym zdarzeniem, nasz mózg szuka sobie potwierdzenia naszego nastroju, wypatrując kolejnych podobnych zdarzeń, aby uzasadnić nasze uczucia. Będąc obiektywnym, nie ma takich dni, gdy wszystko nam się udaje i takich, gdy wszystko spisane jest na straty. To od nas zależy, co zauważymy, a co umknie naszej uwadze. Być może zabrzmi to banalnie, ale lubię poświęcić chwilę na koniec dnia, by pomyśleć o trzech rzeczach, za które jestem wdzięczna. I choć początkowo pojawia się pustka, to po chwili szukania w szufladach wspomnień pojawiają się momenty, na które nie zwróciłam nawet uwagi. A jednak były i sprawiły, że dzień stał się lepszy.

Jeśli więc nie czujesz się dobrze ze sobą, odpowiedz sobie na pytanie, co sprawiło, że poczułeś się źle i jakie były co do tej sytuacji oczekiwania. Samo zrozumienie, że nasz nastrój zależy w dużej mierze od niepełnionych wyobrażeń może uspokoić emocje i sprowadzić nas do poziomu racjonalnego myślenia. Na mniejsze smutki dobrze przychodzi uważność i wdzięczność za to, co wydarzyło się dobrego danego dnia. To pozwala nam usłyszeć w głowie pokrzepiający głos, który przypomina, ile dobrych rzeczy się wydarzyło, a których nawet byśmy nie zauważyli.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *