fbpx

Jak zacząć planować?

Mimo że od zawsze ceniłam sobie porządek, to jednak na co dzień nie miałam cierpliwości do planowania. Zadania domowe odrabiałam siedząc na podłodze szkolnego korytarza, plecak pakowałam tuż przed wyjściem, a zaplanowane sprawy wpadały w wir prokrastynacji.

Na co dzień nie planowałam zbyt wiele, choć gdy mi na czymś zależało, rozpisywałam plan działania i go realizowałam. Był to jednak bardziej wyjątek a mniej reguła. Wiele zmieniło się, gdy zaczęłam biegać z planem treningowym. Wówczas moje myśli uciekały kilka miesięcy do przodu, a ja nie marnowałam czasu na myślenie o tym, co miałam dziś do zrobienia. Po prostu spoglądałam w plan i działałam.

Planowanie ma wiele zalet, ale przy jednym założeniu – żaden plan nie będzie zrealizowany w 100%. Nie ważne jak bardzo tego chcemy i jak ambitni jesteśmy, nie oczekujmy, że wszystko się uda tak, jak sobie to wyobrażamy. Plan nie jest scenariuszem ani przepowiednią. Planując, uświadamiamy sobie nasze cele oraz działania, które należy podjąć by go osiągnąć, a to jest znacznie ważniejsze niż sama realizacja. Układamy sobie w głowie kolejne kroki, szacujemy, ile czasu potrzebujemy, by dotrzeć do celu. Jeśli w ten sposób spojrzymy na planowanie, będzie nam łatwiej działać mimo niesprzyjających warunków.

Przygotowanie planu rozpoczynamy od odpowiedzi na pytanie CO CHCEMY ZROBIĆ/OSIĄGNĄĆ?. Jeśli już ustalimy cel, zastanówmy się, ILE CZASU chcemy na to poświęcić i JAK CZĘSTO? Gdy odpowiemy na te pytania, łatwiej będzie nam wybrać przedział czasowy. Przykładowo, chciałabym zacząć regularnie biegać. Jak wiadomo z motywacją bywa różnie, szczególnie, gdy o 17 jest całkiem ciemno i zimno na dworze. Zastanawiam się, ile czasu chciałabym poświęcić na trening oraz ile razy w tygodniu. Plan treningowy z reguły najłatwiej jest rozpisywać jako tygodniowy, ponieważ serie ćwiczeń wykonujemy w wybrane dni tygodnia. Po zapisaniu zadań do kalendarza i przelaniu postanowień na papier, łatwiej będzie nam się z nich wywiązać, a tym bardziej, gdy z pomocą przyjdą powiadomienia.

Ważne jest określenie przedziału czasowego. Dobrze sprawdza się wtedy podział na plan dzienny, a więc rutynę lub jej zarys, plan tygodniowy i plan miesięczny.

Plan dzienny jest krótkoterminowy i określa szczegółowo pojedyncze czynności i pory dnia. Jeśli chcemy zmotywować się do porannej aktywności lub wieczornej lektury, wystarczy ustalić odpowiednią godzinę i zapisać to w planie. Z czasem rutyna wyrobi nawyk i będzie łatwiej działać bez zerkania do planu.

Plan tygodniowy jest średnioterminowy. Tu określamy, jakie czynności wykonujemy w poszczególne dni tygodnia i jak często. Możemy dodać szczegółowe informacje do planu, ale bez wskazywania pór dnia czy innych elementów z planu dziennego.

Plan miesięczny/roczny to spojrzenie długoterminowe, więc wymaga najmniej szczegółów. W takim planie zapiszemy jedynie krótką informację o tym, co jest do zrobienia, a szczegółowe cele będą zawarte w planach dziennych i tygodniowych.

Planowanie najlepiej jest rozpocząć w kalendarzu elektronicznym, ponieważ nie zużywa papieru, łatwo można nanieść zmiany bez kreślenia (a przy realizacji planu z pewnością nastąpią), a także można mieć taki plan zawsze przy sobie, bez dodatkowego obciążenia w torbie. Kalendarze mają opcje powiadamiania, dzięki temu nic nie umknie naszej uwadze, nawet gdy stracimy poczucie czasu podczas używania telefonu. Planowanie ma ułatwiać, a nie utrudniać życie, więc wybierz taki przedział czasowy, który ci odpowiada. Ja przygotowałam kilka dni temu plan tygodniowy, gdzie zapisałam cykliczne czynności zarówno związane z praca jak i z czasem dla siebie. Zanotowałam w nim zarówno zadania, o których pamiętam jak choćby aktywność fizyczna, ale też takie, o których zdarza mi się zapominać, przez co robię je nieregularnie.

Podsumowując, planowanie rozpoczynamy od ustalenia, co chcemy zaplanować. Określając na początku cel i to jak często będziemy wykonywać dane czynności, dość łatwo dobierzemy odpowiedni przedział czasowy – dzienny, tygodniowy, miesięczny lub roczny. W ten sposób od ogółu do szczegółu uzupełniamy plan z marginesem czasowym na drobne poślizgi i z nastawieniem, że zmiany są czymś normalnym. Jeśli plan będzie dla nas kierunkowskazem a nie wyrocznią, jest duża szansa, że uda nam się ze spokojem zrealizować cel.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *