fbpx

Jak znaleźć radość w dorosłym świecie?

Dzieciństwo to radość, dorosłość to powaga – ten schemat wymusza na nas codzienność, a my dość dobrze odnajdujemy się w roli poważnych dorosłych. Do tego stopnia, że gubimy po drodze dziecięcą, tę niczym nie skrępowaną radość życia. Nasze myśli obciążone są obowiązkami i problemami osobistymi, ale też tymi globalnymi, które wdzierają się do naszego życia za pośrednictwem mediów. Dorosły świat bywa szary i smutny, ale wcale taki być nie musi.

Kto nie słyszał wielokrotnie powtarzanego zdania o chęci powrotu do dzieciństwa. Do tego czasu, gdy dorosłe problemy nie zaprzątały głowy i można było beztrosko biegać na podwórko z obdartymi kolanami i wracać do domu jedynie na obiad. Kiedy miałam kilka, może nieco więcej lat, postanowiłam sobie, że chcę zachować tę dziecięcą beztroskę i radość jak najdłużej. Nie chciałam być smutnym dorosłym, który wegetuje gdzieś między pracą i domem. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że nie będzie to łatwe. Ale chciałam próbować.

Gdy widzimy szklankę do połowy pełną i staramy się szukać dobra tam, gdzie pozornie go nie ma, świat widzi nas jako niedojrzałych marzycieli. Piotrusiów Panów, którzy odklejeni od rzeczywistości zagłuszają prawdę. Dorosły świat ma być zły i smutny. Tym samym obawiamy się beztroski i ukrywamy się w roli poważnych dorosłych, bo w ten sposób łatwiej nam stopić się z tłumem. Jednocześnie tracimy szansę na to, by radość choć przez chwilę przeważała nad problemami dorosłego świata. Jak więc, będąc dorosłym, pozwolić sobie na radość?

Jako dorośli mamy bardzo mocno zaciągnięty hamulec bezpieczeństwa. Kontrolujemy swoje zachowanie, by nie wyjść na niepoważnych nawet w nieformalnych sytuacjach. Tańczymy dopiero, gdy wypijemy, bo dopiero alkohol zwalnia nasz wewnętrzny hamulec i sprawia, że jesteśmy bardziej szczerzy i spontaniczni. A przecież możemy być radośni i spontaniczni bez alkoholu i mimo dorosłych problemów. Jest właściwy czas, by się z nimi mierzyć, ale też czas, by uwolnić się od nich i przez chwilę być beztrosko radosnym, nie przestając być dorosłym.

Gdy piszę pozytywne posty i komentarze, bywam postrzegana jako naiwna. A bynajmniej naiwna nie jestem. W tym smutnym dorosłym świecie po prostu łapię te małe radości i pozwalam im rozwijać się we mnie. Zachwycam się światem i kadruję rzeczywistość tak, by dobro było na pierwszym planie. Problemy były są i będą, ale chcę sama decydować, ile będą ważyć w moim życiu. Odcinam się więc od rzeczy, na które nie mam wpływu i szukam małych radości tam, gdzie jestem. Nie zawsze mi się to udaje i nie zawsze w życiu jest miejsce na radość, ale dobrze jest pamiętać, że jeśli ona sama nie przychodzi, można ją do siebie przywołać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

6 komentarzy “Jak znaleźć radość w dorosłym świecie?”