fbpx

Jak zostać antyszczepionkowcem?

Taka porządna dziewczyna, szkoda, że głosuje na taką beznadziejną partię. Niby taki mądry, a jak może na nich głosować. – to tylko przykłady tego, co dzieje się, gdy otwarcie mówimy o swoich poglądach politycznych. Sama nie lubię deklarować się, na kogo głosuję. Nie dlatego, że się tego wstydzę, wręcz przeciwnie.

Lubię śledzić osoby z różnych ugrupowań, często bardzo skrajnych i starać się znaleźć dla siebie miejsce w tej chmurze opinii. Opowiedzenie się jednak za jedną z partii powoduje, że znajomi patrzą na nas przez pryzmat tego, kogo popieramy. I nie ma znaczenia, którą stronę politycznego stołu zajmiemy, wszędzie jest szuflada pełna stereotypów i mniej lub bardziej krzywdzących przekonań.

W ten sposób możemy być sklasyfikowani jako ignoranci, sprzedawczyki, zboczeńcy, faszyści, rasiści, miłośnicy teorii spiskowych i wiele innych. Kolejność dowolna, wedle uznania i poziomu negatywnych emocji danego dnia. Zaszczuto nas przeciwko sobie i wyrobiono automatyzm, by z nieufnością podchodzić do tych, którzy mają inne zdanie niż my. Być może z powodu odmiennych doświadczeń, przeczytanych książek czy śledzonych serwisów informacyjnych. I nie musi to oznaczać, że te osoby są w błędzie. Racja może być po ich stronie, jednak to trudniej przyznać niż podważać i wyśmiewać ich argumenty.

Nie rozumiem, dlaczego polski internet podzielił się na psychofanów LGBT i na faszystów chcących zwalczać każdą inność. Na tych przerażonych epidemią, która zdziesiątkuje ludzkość i tych, którzy uważają, że wieczorami Reptilianie obmyślają plan zagłady ludzkości przez ogłupianie ich w mass mediach. Skłóca się nas w mediach poprzez używany język. Dostajemy ciężkie walizki informacji o tych drugich. Jacy oni są źli i niedobrzy. Jak można ich popierać? Kto na nich głosuje? I tak jak na początku akapitu tak samo w mediach pojawia się przerysowanie i akcentowanie kontrowersji i skrajności. Brakuje natomiast poszukiwania tego co wspólne.

Nie od dziś wiadomo, że na wojnie najlepiej się zarabia. Dlatego też media nie mają interesu w mediacji i szukaniu kompromisu, ale właśnie w zaognianiu animozji. W ten sposób żongluje się informacją poprzez wybiórcze decydowanie o publikowaniu danej wiadomości lub nadawaniu jej negatywnego wydźwięku. My tymczasem dajemy się wciągać w tę grę, coraz bardziej nienawidząc tych drugich. Gdy więc okazuje się, że osoba, którą lubimy jest z obozu wroga, pojawia się sprzeczność. Bo jak on lub ona może popierać takich ludzi?

W tym wszystkim zatraca się indywidualizm i cała paleta opinii. To czy dołączamy do danej grupy czy też nie jest kwestią bardzo subiektywną. Nasz głos może brzmieć różnie w zależności od akcentów, jakie kładziemy na bieżące tematy. Byłam na proteście sprzeciwiającym się restrykcjom związanych z koronawirusem, a nie byłam na proteście wsparcia dla społeczności LGBT+. Czy to oznacza, że jestem antyszczepionkowym faszystą? Nie do końca. Po prostu jeden z tematów dotyka mnie bardziej niż inne. Bywa też tak, że nie identyfikuję się w pełni z grupami zgromadzonymi na proteście. Niezależnie jednak od moich prywatnych poglądów, nie będę warczeć w kierunku „tych drugich”, ponieważ nie muszę w ten sposób bronić swoich przekonań.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *