fbpx

Kadrowanie życia

Nigdy nie uważałam się za przesadną optymistkę, która w różowych okularach kroczy przez życie. Od kilku lat uczę się wdzięczności i uważności i wiem, że to, czym się dzielę może wyglądać zbyt słodko. Tak jak ja sama znam swoje problemy, słabsze dni czy znaki zapytania, tak na zewnątrz uchodzę za osobę uśmiechniętą, pogodną i, o dziwo, spokojną.

To wszystko dało mi do myślenia, że bardzo łatwo łapiemy się kurczowo paradoksu, że jeśli ktoś jest szczęśliwy, to jednocześnie problemy go omijają.

Nigdy nie powiedziałam sobie, że mam trudne życie, mimo że wiele niełatwych doświadczeń miało miejsce. W wielu chwilach mogłam się załamać i poddać, zrzucając całą winę na zły los, który mnie spotkał. Tymczasem starałam się brać życie takim jakie jest i akceptować to, co się w nim dzieje. A działo się wiele. Ale miałam też wiele dobrych chwil i posiadałam wiele dobrego. To poczucie wdzięczności za to co mam, utrzymywało mnie na powierzchni i nie pozwalało zatonąć w chwilach słabości.

Nie jestem szczęśliwa, dlatego że trafił mi się dobry los, ale dlatego, że w tej życiowej loterii udało mi się złapać kilka fantów. Są rzeczy, które chciałabym, żeby były inne, ale akceptuję to, że nie na wszystko mam wpływ. To na co mam, biorę w swoje ręce i zmieniam, ale to co jest poza mną, odpuszczam. Gdybym nie rzuciła pierwszego kierunku studiów, co moja ambicja mocno przeżywała, nie byłabym w tym miejscu, w którym jestem. Nie był to nadzwyczajny akt odwagi, ale dał mi dużo siły do wytyczania swojej drogi wbrew oczekiwaniom innych.

Żeby być szczęśliwym nie trzeba być zdrowym. Nie trzeba mieć dużo pieniędzy na koncie. To wszystko pomaga, ale szczęście to stan tak arogancko niezależny od rzeczy materialnych, że aż trudno w to uwierzyć. Nie zawsze czuję się dobrze i nie omijają mnie choroby i problemy, ale nie pozwalam by trwale dominowały nad moim życiem. Chwile słabości są zrozumiałe, ale koncentrowanie się na tym, co złe, szczególnie, gdy nie możemy tego zmienić, jest toksyczne i wyniszcza nas po cichu od środka.

Dlatego tak ważne jest kadrowanie rzeczywistości. Wyławianie tego co dobre i szukanie łowisk, gdzie znajdą się dobre rzeczy, które sprawią, że będziemy szczęśliwi. Podczas ostatniego przejazdu rowerem trafiłam na piękny poranny kadr. Słońce przebijało się między drzewami, więc od razu zahamowałam i chwyciłam za aparat w telefonie. Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że muszę dołożyć wiele starań, aby w kadrze nie znalazły się…kosze na śmieci. Takiego właśnie kadrowania nieidealnego życia wam życzę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Komentarz do “Kadrowanie życia”