fbpx

Kubeczek menstruacyjny – czy warto?

Kilka lat temu po raz pierwszy przeczytałam o kubeczku menstruacyjnym. Znajomy dotąd świat podpasek wydawał mi się ostateczną formą radzenia sobie z okresem. Było jasne, że są podpaski na noc, na dzień, bardziej i mniej chłonne. Nawet ze skrzydełkami. I nagle okazało się, że zdobyta dotychczas wiedza się nie przydaje się, gdy po raz kolejny klikam w reklamę kubeczka. Pojawiają się różne marki i rodzaje. Różne rozmiary i metody aplikacji. Traktowałam to jako ciekawostkę i wracałam do bieżących spraw.

Co pewien czas przypominałam sobie o kubeczkach i przeglądałam oferty na stronach. Głównie z ciekawości, która gasła za każdym razem, gdy patrzyłam na cenę. Wydanie kilkudziesięciu złotych plus przesyłka na rzecz, która może się u mnie nie sprawdzić i nie będę mogła jej sprzedać lub oddać była najmocniejszym hamulcem. Na początku roku znalazłam promocję taką, że „taniej się już nie da”, więc uznałam, że spróbujemy. Po kilku dniach kubeczek był u mnie w domu.

Wyparzyłam go i przetestowałam, czy moja wiedza teoretyczna ma cokolwiek wspólnego z praktyką. Ok, chyba działa. Od dawna tak bardzo nie mogłam się doczekać się okresu. Pierwszego dnia nastąpiło zderzenie z rzeczywistością numer jeden. Zakładanie kubeczka bez okresu, a w czasie jego trwania to dwie różne rzeczy. Na szczęście pracuję w domu, więc mogłam spokojnie wrócić do łazienki, gdyby okazało się, że jednak jest coś nie tak. W rzeczywistości i tak chodziłam do łazienki sprawdzać, czy na pewno jest tak.

Przy kolejnych cyklach było już spokojniej, choć bywało, że kubeczek nie chciał się zassać, a wszystko wskazywało, że powinien leżeć idealnie. Bywało też tak, że zniechęcona nieudanymi próbami zostawiałam go z myślą „lepiej nie będzie” i wracałam do pracy. I akurat zaskoczyło. Znam teorię, ale nie znam złotego sposobu na idealną aplikację kubeczka. Myślę, że każda z nas musi przez to przejść sama. Tylko czy warto?

Subiektywnie przedstawię zalety i wady po kilku miesiącach korzystania z kubeczka menstruacyjnego.

Do zalet z pewnością zaliczam:

  • ograniczenie ilości produkowanych śmieci
  • trwałość i wielorazowość kubeczka
  • oszczędność pieniędzy w dłuższym horyzoncie czasowym
  • znacznie rzadsza konieczność wymiany kubeczka niż podpasek czy tamponów (nawet do 12 godzin)
  • brak strachu o przeciekanie podczas ćwiczeń i w nocy
  • zmniejszenie ryzyka zakażenia układu moczowego (brak krwi poza organizmem)
  • kubeczek nie wchłania wydzieliny, a jedynie zbiera krew

Wady kubeczków menstruacyjnych:

  • utrudnione opróżnianie kubeczka w toaletach publicznych (potrzeba przepłukania wodą)
  • bardziej złożona aplikacja niż w przypadku podpasek
  • dość duży jednorazowy wydatek

Większość z przedstawionych wad kubeczków menstruacyjnych znika wraz z kolejnymi okresami, dlatego jeśli jeszcze nie spróbowałaś, to polecam. Wbrew pozorom jest to dużo „czystsza robota” niż wymiana podpasek czy tamponów, a jeśli dodamy do tego dbałość o środowisko i wygodę używania, to zdecydowanie jest to zakup wart swojej ceny. Na początek warto wybrać standardowy wariant w niższej cenie i samej sprawdzić, czy spełnia nasze oczekiwania. Poniżej podsyłam linki do pomocnych materiałów w tej tematyce, które pomogą podjąć właściwą decyzję:

1. Pink Candy – Kubeczek menstruacyjny
2. Mama Ginekolog – Kubeczki menstruacyjne
3. Drogeria Ekologiczna – Szczegółowe zestawienie rodzajów kubeczków menstruacyjnych

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *