fbpx

Mam boskie nogi

Ten pomysł na tytuł towarzyszy mi od kilku tygodni i mam poczucie, że jesień to dobry czas, by powrócić do tematu akceptacji ciała. W ubiegłym roku podzieliłam się z wami tekstem Z miłości do słabości, w którym po raz pierwszy na tej stronie poruszyłam temat samoakceptacji. Dziś chcę do niego wrócić, ale od strony wdzięczności i uważności. Bo nasze ciała naprawdę zasługują na podziękowania.

Dość szybko przywykliśmy, że na ciało patrzy się przez pryzmat ładnego wyglądu. W dobie mediów społecznościowych idealnie gładkie ciała, nieskazitelna cera i zawsze nienaganne paznokcie wydają się nie tyle niedoścignionym celem, co po prostu obowiązującym standardem. Ale tak nie jest. Po zablokowaniu ekranu telefonu często jesteśmy pięknie zwyczajni ze swoimi nieułożonymi włosami, zaskórnikami i wrastającymi włoskami. I wciąż te ciała zasługuje na wdzięczność.

Lubię skupiać się na prostych prawdach, które wydają się nam oczywiste. Moje nogi są boskie nie dlatego, że powodują zazdrość kobiet i powłóczyste spojrzenia mężczyzn. Nawet gdyby tak nie było, moje nogi nadal byłyby boskie. Dlaczego? Bo dzięki nim chodzę, biegam, jeżdżę rowerem i skaczę wysoko. To one prowadzą mnie na spacery i są wyposażone w giętkie stawy. Na ich końcach mam stopy, które są wrażliwe na dotyk piachu i trawy. Jestem pewna, że Twoje nogi, niezależnie od tego jak wyglądają, także są boskie.

Boimy się miłości do siebie. Wciąż kojarzy się ona z egoizmem, co wywołuje strach przed zbyt mocnym ukochaniem siebie. Nasze ciała są stworzone w niesamowity sposób, ale jednym z ostatnich zamysłów twórcy było to, żeby ładnie prężyły się przed obiektywem. Owszem, ciało może być piękne i estetyczne, ale nie musi. Jest za to miejscem, w którym spędzamy życie i sprawia, że możemy widzieć, słyszeć, czuć i oddychać. Czy to samo w sobie nie jest powodem, by mu dziękować?

Być może brzmi to banalnie, ale jak wiecie uwielbiam prostotę. Na co dzień szukamy wielkich rzeczy, podczas gdy wiele małych umyka naszej uwadze. Nawet tak oczywista rzecz jak pisanie tego wpisu jest możliwa właśnie dzięki moim palcom, które stukają w klawiaturę, plecom, które pozwalają utrzymać pion i nogom, które opierają się o siedzisko krzesła i podłogę. I kiedy jest gorszy dzień i nie jesteśmy najlepszą wersją siebie, właśnie wtedy najbardziej potrzebujemy wewnętrznego przytulenia i podziękowania za to, za co wcześniej nie przyszłoby nam na myśl dziękować.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

3 komentarze “Mam boskie nogi”