fbpx

Na bieszczadzkich szlakach cz. 2 – Małe Jasło (1103 m n.p.m.) i Mochnaczka (777 m n.p.m.)

Dwie góry jednego dnia? Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie to, że po dotarciu do punktu widokowego Jeleni Skok na górze Mochnaczka mogłam podziwiać Małe Jasło, gdzie byłam jeszcze kilkadziesiąt minut wcześniej. Całą trasę udało mi się przejść przed obiadem i ponownie nie spotkałam nikogo na szlaku, ale do tego zdążyłam się już przywyknąć po wyprawie na Łopiennik.

Czerwony szlak w kierunku Małego Jasła prowadzi z centrum Cisnej i od początku posiada dość dobrze widoczne oznakowanie. Krótki fragment poprowadzony jest asfaltową drogą, następnie szlak odbija w lewo wzdłuż torowiska aż w końcu w prawo w leśną ścieżkę nad rzeką Solinka. Jest to najbardziej płaski fragment trasy, bo czerwony szlak na Małe Jasło mimo wszystko nie należy do najprostszych. Po raz kolejny przekonałam się, że dotarcie do wysokości 850 m n.p.m. w Bieszczadach jest niemałym wyzwaniem, ponieważ dość szybko wznosimy się ponad poziom morza.

Dodatkową atrakcją na czerwonym szlaku było jesienne błoto, które przywiozłam ze sobą na butach, spodniach, skarpetach, a mało by brakowało, żeby było na mojej kurtce. W przeciwieństwie do czarnego szlaku, gdzie dominowały kamienie i liście, tutaj podłoże było bliższe leśnej ścieżce. Na początku podejścia zauważyłam obelisk w miejscu katastrofy śmigłowca. Warto się tu zatrzymać choć na chwilę. Cały czerwony szlak poprowadzony jest lasem i dopiero na ostatnim odcinku, tuż przed szczytem, weszłam na dość równą polanę.

Niestety nie było mi dane cieszyć się pięknymi widokami, ponieważ mgła była tak gęsta, że widoczność momentami ograniczała się do obszaru niewiele dalszego niż moje wyciągnięte dłonie. Mimo to zrobiłam kilka kadrów i ruszyłam w dół szlaku, myśląc, że to już koniec dzisiejszej wędrówki. Gdy jednak schodziłam, niebo rozpogodziło się, a na chwilę nawet wyszło słońce. Wtedy postanowiłam, że zamiast wracać, odbiję w kierunku żółtego szlaku, który prowadzi na punkt widokowy Jeleni Skok. Jak pomyślałam, tak zrobiłam, szczególnie, że byłam zachęcona opiniami, że jest to lekki szlak idealny na rodzinną wycieczkę.

Po zejściu czerwonym szlakiem niemal do wysokości początkowej, odbiłam ostro w prawo w kierunku żółtego szlaku. Ten lekki rodzinny szlak był oznaczony kolorem zielonym, o czym przekonałam się później. Żółty szlak jest natomiast dość humorzasty, ponieważ ma zarówno wiele płaskich etapów jak i te wymagające kondycji. Jest też inaczej oznakowany niż tradycyjne szlaki, co warto mieć na uwadze. Błoto i dzikość bieszczadzkiej przyrody towarzyszyły mi tam przez cały czas, zarówno podczas wchodzenia jak i schodzenia z Mochnaczki. Wysiłek był jednak tego wart, bo po niespełna dwóch kilometrach marszu dotarłam do punktu widokowego.

Wystarczyło tylko wspiąć się po drewnianej drabince, by móc podziwiać piękne bieszczadzkie pasma górskie, w tym zdobyte przed chwilą Małe Jasło. W ten sposób udało mi się wejść na dwie góry jednego dnia i przejść dwa szlaki. Były one błotniste i bardziej dzikie, ale też pozwalały na bliższy kontakt z naturą i jeszcze mocniejsze odcięcie się od nadmiaru myśli. Czerwony szlak prowadzi dalej w kierunku Dużego Jasła i Okrąglika, co również jest ciekawą propozycją dla tych, którzy lubią długie spacery w górach. Żółty szlak wytyczony jest w formie pętli, więc można dotrzeć do punktu widokowego Jeleni Skok dwoma trasami.

Dziękuję wam za te dwie podróże po bieszczadzkich szlakach i jedynym, co mi pozostaje, to zaprosić was do kolejnych mikro wypraw, czy to w terenie, czy to po moich myślach, które przelewam tutaj na wirtualny papier.

Chcesz zobaczyć więcej ciekawych miejsc na Życiowo? Zajrzyj TUTAJ
Spodobał Ci się wpis? Skomentuj, polub, udostępnij. Możesz też postawić mi wirtualną kawę 🙂

Zapisz się do NEWSLETTERA, by otrzymać jeszcze więcej treści pełnych spokoju.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

2 komentarze “Na bieszczadzkich szlakach cz. 2 – Małe Jasło (1103 m n.p.m.) i Mochnaczka (777 m n.p.m.)”