fbpx

Nawet nie czujesz, jak hejtujesz

Kilka lat temu prowadziłam bloga, który jak to na początku bywa był monologiem. Na szczęście nie miałam statystyk wyświetleń, więc moje zadowolenie nie było uzależnione od zmieniających się małych cyferek. W wolnych chwilach zastanawiałam się, kiedy ujawni się pierwszy czytelnik i napisze komentarz pod jednym z wpisów. Sporo znaków wystukałam na klawiaturze, by w końcu był i on – pierwszy komentarz. Z lekką nieśmiałością otworzyłam powiadomienie i przeczytałam „Ale ch*jowy blog”.

Nie do końca takiej interakcji się spodziewałam, ale i tak na swój sposób ucieszyłam się, że ktoś kliknął, być może przeczytał i jeszcze poświęcił czas, by napisać komentarz. Tego typu komentarzy jest bardzo dużo i każdy twórca, szczególnie internetowy, spotkał się z podobnymi. Ich wspólną cechą jest negatywne zabarwienie, brak odniesienia do treści i często wulgarność i dosadność. Wtedy zostawiłam ten komentarz bez reakcji, teraz po prostu bym usunęła.

Są jednak takie komentarze, które nie są tak oczywistym hejtem, a jednak szkodzą. Często są pisane lub mówione w dobrzej wierze lub zupełnie nieświadomie, ale nie wnoszą nic dobrego, a wręcz potrafią wytrącić z trudno osiąganej równowagi. Celem stajemy się my, nasza rodzina, nasze zwyczaje, przekonania, ale też to co robimy lub też nie robimy. Trudno stwierdzić, co gorsze.

„Nie powinnaś się tym tak przejmować”
„Nie wypada ci się tak ubierać.”
„Ta pasja rujnuje twoje zdrowie.”
„Chyba troszkę przytyłaś.”
„Zmieniłaś się. Kiedyś byłaś inna.”
„Daj, zrobię to za ciebie, bo widzę, że sobie nie radzisz.”
„Co ty możesz wiedzieć?”

Są to zwykłe komentarze, które pod pozorem szczerości i dobrych zamiarów niosą duże pokłady toksycznych emocji. Charakterystyczne dla nich jest stawianie się ponad drugą osobą jako ktoś mądrzejszy, lepszy czy bardziej doświadczony. Z tym że naprawdę mądrzejsza osoba powinna wykorzystać swoje doświadczenie, by wspierać, a nie budować poczucie własnej wartości na słabościach innych. Kolejne cechy tego wysublimowanego hejtu to negowanie uczuć, umiejętności i słuszności podjętych decyzji u drugiej osoby. Próżno szukać również celu tych zdań poza lepszym samopoczuciem u ich autora.

Gdy słyszymy taki hejt wagi piórkowej, czujemy się tym gorzej sami ze sobą. Bo gdy ktoś odezwie się do nas dosadnie, to możemy się obrócić na pięcie cedząc przez zęby „pfff”. Jeśli natomiast usłyszymy przytoczone wyżej zdania, trudno nam odbić negatywne emocje, bo wewnętrznie interpretujemy to jako niewinne wyrażenie opinii. A przecież każdy ma prawo wypowiadać swoje zdanie. Być może chce dla nas dobrze. Tylko poza opinią pojawia się także negacja podjętej przez nas decyzji, uczuć czy umiejętności i sam ten fakt powinien być dla nas sygnałem ostrzegawczym przed poczuciem winy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *