fbpx

Nie znam się, to się wypowiem

Ile musimy wiedzieć i ile musimy przeżyć, by móc się wypowiedzieć na dany temat? Szczególnie, gdy nasz rozmówca ma inne zdanie od nas, używamy niezbitego argumentu pt. „Co ty możesz wiedzieć?”. Głównym powodem dyskredytacji jest po prostu bycie w innym miejscu życia niż druga osoba. Nie masz dzieci i narzekasz na zmęczenie? Zobaczysz, co to zmęczenie, gdy będziesz miała dziecko. A, masz już dziecko? To zobaczysz jak będziesz miała drugie, trzecie i kolejne. Jednym słowem nigdy nie będziesz miała legitymacji, by się wypowiedzieć, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto jest bardziej niż ty.

Schemat ten działa odkąd po raz pierwszy zostało wypowiedziane zdanie „Dzieci i ryby głosu nie mają.”. Bo co dziecko może wiedzieć? Ma swoje zabawki, bałagan, a gdy jest starsze chodzi do szkoły i jego największym problemem są nieodrobione lekcje. Nie łatwiej mają dorośli, bo przecież w pracy każdy kiedyś zaczynał i był za mało doświadczony, by się wypowiadać na dany temat. Przy rodzinnym stole również znajdzie się miejsce dla ciotki, która przeżyła już wszystko i to na pewno bardziej niż my.

I tutaj warto rozróżnić to, co wiemy i nasze prawo do posiadania własnego zdania. Bo nigdy nie nauczymy się tak wiele i nie przeżyjemy tyle, by nie znaleźć osoby, która wie więcej i nie miała trudniejszych doświadczeń. A jednocześnie niezależnie od zdobytej wiedzy jak i naszego wieku mamy prawo do obserwacji, wyciągania wniosków i w końcu wyrażania własnej opinii. Nawet jeśli się mylimy. Do tego też mamy prawo i dobrze je dać nie tylko innym, ale przede wszystkim sobie.

Jest jednak takie miejsce, gdzie wypowiadamy się bardzo chętnie mniej o sobie, a bardziej o innych. Portale społecznościowe, a wcześniej wszelkiego rodzaju fora czy komentarze pod poczytnymi artykułami stanowiły epicentrum zjawiska „nie znam się, ale się wypowiem”. I tak jak mamy prawo do wyrażania własnej opinii niezależnie od zdobytej wiedzy o sprawach, które bezpośrednio nas dotyczą, tak nie odnosi się to do wyrażania opinii o innych i ich życiu prywatnym. A od tego tylko krok do prostych wniosków i wygodnych uproszczeń.

Nie wiem, w której mądrej książce ktoś napisał, że możemy pisać nasze wydajemisie o innych. Zakładać, że skoro ktoś nie niesie naszego bagażu doświadczeń, to znaczy, że nie powinien zabierać głosu. Że jego głos jest mniej ważny w dyskusji. Jednocześnie podświadomie mianując się ekspertem od spraw cudzych. Przecież nie od dziś wiadomo, że gdy mamy problem z wychowaniem dziecka, trzeba po prostu wyobrazić sobie, że jest ono cudze. A cudze dzieci to już każdy potrafi wychować.

Równowaga między wyrażaniem zdania opartym na własnych doświadczeniach i opiniach na temat innych osób leży dokładnie tam, gdzie wyczucie taktu. Bo nawet jeśli oglądając zdjęcie znajomej pomyślimy sobie, że coś jej się ostatnio przytyło, to niekoniecznie powinniśmy to mówić, a już na pewno nie zapisywać na wieki wieków w internecie, najlepiej pod zdjęciem profilowym. Z drugiej jednak strony nie powinno się pozwolić na odebranie prawa do wyrażenia własnego zdania. Pod warunkiem, że zdanie to buduje a nie niszczy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *