fbpx

Park im. rtm. Witolda Pileckiego w Zabrzu

W ubiegłym roku po wielu cichych dniach przeprosiłam się z rowerem. Dość szybko odkryłam, że samo kręcenie kilometrów i odhaczanie kolejnych rekordów na Endomondo nie bawi mnie tak bardzo. Znacznie więcej frajdy miałam, gdy odkrywałam nowe miejsca, czasami bardzo ukryte i zapomniane. Wówczas jeszcze na moim komunijnym rowerze.

Zapewne w innym wpisie opiszę szerzej moje ubiegłoroczne odkrycia w okolicy. Dziś jednak opowiem kilka słów o moim wczorajszym celu rowerowym – parku im. rtm. Witolda Pileckiego w Zabrzu. O miejscu, którego nie udało mi się odwiedzić w ubiegłym roku, choć wiele razy kręciłam kołem bardzo blisko. O miejscu, o którym nie umiałam znaleźć zbyt wiele informacji w sieci. Trudno było mi więc określić, czego się mogę spodziewać.

Wycieczkę rozpoczęłam w Rudzie Śląskiej w dzielnicy Ruda, a następnie udałam się w kierunku Bielszowic, w większości ścieżkami rowerowymi. Na granicy z Zabrzem wyjechałam na ulicę Sikorskiego, która przyjemnie poprowadziła mnie w dół w kierunku parku. Przejechałam ją do końca i skręciłam w prawo w ulicę 3 maja i przed wiaduktem ponownie skręciłam w prawo, wjeżdżając do parku.

Park jest połączony z lasem komunalnym i łącznie zajmuje 3,24 ha. Jest więc dużo miejsca zarówno na przejazd rowerowy, ale też trening czy spacer w terenie. Ścieżki są gruntowe, dość szerokie, bez dużych wzniesień. Wejścia od ulicy 3 maja bronią dwa kamienne lwy przeniesione po II wojnie światowej z Pałacu Donnersmarcków. Wzdłuż alejek pięknie kwitną rododendrony, a tuż obok znajduje się plac zabaw oraz obelisk z tablicą upamiętniającą Witolda Pileckiego.

Wjeżdżając w głąb parku, teren stopniowo zmienia się w las, choć dzieje się to dość płynnie dzięki podobnej roślinność. Po prawej stronie minęłam staw rybacki. Zatrzymałam się tam na kilka kadrów i ruszyłam dalej. A im dalej, tym przyroda robiła się coraz mniej okrzesana, ale miało to swój urok. Słychać było piękny i głośny śpiew ptaków, a po prawej stronie leżało duże powalone drzewo. Mijałam wiele osób na rowerach i spacerujące rodziny, choć miejsce było warte nie tylko spędzenia tam czasu, ale i zatrzymania się i złapania kilku głębokich oddechów.

Jadąc do parku im. rtm. Witolda Pileckiego, spodziewałam się zapomnianego miejsca, gdzie trudno będzie przejechać rowerem. Gdy dotarłam do celu, pozytywnie zaskoczyły mnie szerokie ścieżki, duży teren i piękna dzika przyroda. Dzika, bo sprawia wrażenie, jakby park sam urządził sobie teren, tak po swojemu. A to wszystko tuż obok centrum Zabrza.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *