fbpx

Po co nam wolna wola?

W ostatnim czasie wysłuchałam wiele bardzo różnych stanowisk, które szeroko wypowiadały się w temacie moralności. Tym bardziej bolały mnie wypowiedzi osób wierzących, które w sposób zdecydowany opowiadały się za koniecznością wprowadzenia prawnego zakazu dokonywania aborcji w Polsce, tak jakby sam ten fakt spowodowałby zniknięcie problemu.

W ostatnim czasie tłumaczyłam już różnicę między tym, jak działa na nas komunikat muszę i komunikat chcę, a więc motywacja zewnętrzna i znacznie silniejsza motywacja wewnętrzna. Więcej na ten temat znajdziesz tutaj. Tym razem chciałabym spojrzeć na ten temat ze strony etycznej, a więc wolnej woli.

Przysłuchiwałam się licznym porównaniom prawa do dokonania aborcji do prawa karnego czy kodeksu drogowego, który wyznacza określone reguły w społeczeństwie. Argument ten często wykorzystywany był przez przeciwników liberalizacji prawa w zakresie aborcji, a nierzadko też przeciwników tak zwanego kompromisu, który jest tak stary jak autorka tego tekstu. Z drugiej strony, kompromis był broniony powoływaniem się na własne sumienie i wolną wolę. Dyskusja z użyciem tych dwóch argumentów rozpędza się niczym perpetuum mobile, więc jeśli nie macie zbyt wiele wolnego czasu, odradzam wchodzenie w takie przepychanki słowne, nawet mimo ukrytych głębszych treści.

Słuchałam uważnie tej walki na etyczne argumenty, często oparte na religii. Ma to sporo sensu, ponieważ założenie, że życie zaczyna się od poczęcia jest mocno ugruntowane w retoryce chrześcijańskiej. Warto natomiast zatrzymać się i zastanowić się, czym tak naprawdę jest wolna wola. A jest to niezwykle roztropna strategia, która wskazuje na to, że nikt nie jest odpowiedzialny za nasze wybory poza nami samymi. Mówiąc prościej, jeśli zdecydujemy się działać wbrew prawu, powinniśmy mieć świadomość konsekwencji. Nie jest natomiast powiedziane nic o braku wyboru. Dzięki wolnej woli możemy, a wręcz na pewno popełnimy liczne błędy w swoim życiu i otrzymamy za nie stosowny rachunek w postaci konsekwencji naszych wyborów. Nikt jednak na etapie wyboru nie staje przed nami niczym Gandalf i nie krzyczy „You shall not pass!”.

Bez wolnej woli nie byłoby dobra i zła. Bo w jaki sposób można byłoby ocenić, czy ktoś nie jest złodziejem, jeśli nie miałby możliwości dokonać kradzieży? Osobiście nie zgadzam się z argumentami dotyczącymi obowiązującego prawa, ponieważ nie ma zakazu przekraczania prędkości czy dokonywania kradzieży. Prawo określa tylko sankcje za popełnienie wykroczenia lub przestępstwa, ale nie może zabronić samego czynu. Zdarza się nawet tak, że łamiąc przepisy, policja nie wystawia mandatu, tylko eskortuje nas w drodze do szpitala. Tylko wtedy gdy mamy wybór, możemy rzeczywiście dokonywać dobrych i złych rzeczy. W innym przypadku nasze sumienie zastąpione jest zapisem prawnym lub siłowym przymusem. Sytuacja ta jest podobna do monopolu w gospodarce, gdy jest jedno przedsiębiorstwo w całej branży. Jest to sytuacja szkodliwa, ponieważ odgórnie podejmowana jest decyzja o cenach i dostępności produktów, a nasz wybór trudno uznać za słuszny i racjonalny.

Tak samo jak mamy prawo do własnego zdania i decyzji, tak nie powinniśmy rzutować ich na życie innych, ponieważ to przede wszystkim my ponosimy odpowiedzialność za nasze wybory. Ograniczenie wolnej woli pozbawia realnej możliwości wyboru dobra, a niewygodny proceder ukrywa jako temat tabu. Narzucanie wiary i wynikającej z niej moralności nigdy nie przynosiło dobrych skutków, a wręcz rodziło opór i wzmagało niechęć do zmian. Czytając niektóre komentarze na ten temat, odnoszę wrażenie, że duch inkwizycji nie zginął i wciąż żywa jest pokusa rozszerzenia swojej moralności na całe społeczeństwo. Jak gdyby od tego, czy i jak bardzo będziemy ingerować w wybory innych, zależało to, czy jesteśmy dobrymi ludźmi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *