fbpx

Portale (nie)społecznościowe

Miesiąc temu odinstalowałam Facebooka z telefonu. Nic wielkiego, bo przecież wiele pokoleń doskonale radziło sobie bez portali społecznościowych. My jednak zachłysnęliśmy się w ostatniej dekadzie wizją nieograniczonego kontaktu z ludźmi z całego świata.

Wszystkich znajomych zgromadziliśmy na jednej liście i w każdej chwili mogliśmy się z nimi skontaktować. W kilka sekund mogliśmy powiadomić ich o ważnych momentach z życia, zaprosić na organizowane przez nas wydarzenie lub złożyć urodzinowe życzenia. Wszystko to sprawiło, że zakochaliśmy się w aplikacji, która w swoim założeniu miała pomagać nam w utrzymywaniu relacji.

Przez bardzo długi czas wierzyłam, że to dzięki portalom społecznościowym mogę tak łatwo utrzymywać kontakt ze znajomymi. Dopiero gdy odważyłam się odinstalować migającą kilkanaście razy dziennie aplikację w telefonie, zrozumiałam, że pełniła ona zupełnie inną rolę niż początkowo mogłoby się wydawać. Przez pierwsze dni nie miałam dostępu nawet do komputera, więc było to radykalne posunięcie. Wciąż miałam nawyk sięgania po telefon, nawet gdy nie dostawałam żadnych powiadomień. Byłam przekonana, że omijają mnie bardzo ważne rzeczy. Jestem osobą, która lubi być na bieżąco, więc tym bardziej obawiałam się bycia poza światem social mediów.

Po powrocie do domu i uruchomieniu Facebooka po kilku dniach przerwy (warto dodać, że korzystam z niego również zawodowo oraz przy okazji tworzenia treści na bloga) otworzyłam nową kartę i zobaczyłam wysyp powiadomień. „Tak jak myślałam, dużo się działo” – pomyślałam. Ale gdy otworzyłam listę, okazało się, że większość z nich nie była istotna. Niemniej przez te kilka dni byłabym stymulowana przez migającą diodę w telefonie i sprawdzałabym kilkanaście razy dziennie, czy to coś ważnego. Brałabym telefon, klikała w powiadomienie i odkładała go z powrotem. W większości przypadków okazywałoby się, że alarm jest fałszywy.

Mijały kolejne tygodnie i z każdym dniem coraz bardziej cieszyłam się, że pozbyłam się tego pożeracza baterii, pamięci i czasu z mojego telefonu. Cały czas korzystałam z wersji desktopowej (na komputerze), ale już rzadziej. Zmniejszyła się liczba powiadomień, uspokoiło się i okazało, że wcale Facebook nie służył mi do budowania relacji. Znacznie częściej był wykorzystywany do obserwowania ludzi, wdawania się w jałowe dyskusje i wzbudzania negatywnych emocji przez wyświetlanie artykułów o tym, co dzieje się w kraju. To pozwoliło mi zrozumieć, w jakiej nieświadomości żyłam przez ostatnie dziesięć lat, mimo że uważałam się za osobę świadomą.

Większość z nas jest pośrednio zmuszona do korzystania z Facebooka z uwagi na studia czy pracę, ale poza niewielkim procentem istotnych treści, codziennie przedzieramy się przez sterty śmieci w postaci niepotrzebnych nam do życia informacji. Prawdziwe relacje i kontakt z drugim człowiekiem buduje tylko bezpośrednia rozmowa, a nie udostępnianie statusów, komentarzy czy zdjęć. Jedyne aplikacje, które rzeczywiście wpływają na budowanie i relacji i utrzymywanie kontaktu ze znajomymi to komunikatory. Portale społecznościowe, po chwili przemyślenia, tracą swój społecznościowy charakter, za to zyskują wiele innych cech. O nich między innymi przeczytasz w kolejnym wpisie, na który już teraz zapraszam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *