fbpx

Powrót do dzieciństwa

Dzień dziecka przypomniał mi, jak często słyszałam o tym, że jeszcze kiedyś zatęsknię za dzieciństwem i będę chciała powrócić do tych beztroskich lat. Zarzekałam się, że nie, bo lepiej jest być dorosłym, ale co tam mogłam wiedzieć, skoro nigdy dorosłym nie byłam.

Przez kolejne lata czekałam na ten moment, gdy w końcu poczuję tęsknotę do dziecięcych lat. Żeby znów móc usiąść na podłodze pod salą z koleżankami i wybiegać na boisko po usłyszeniu dzwonka. Lata mijały, a ja wciąż nie doczekałam się tego momentu.

Podświadomie kolorujemy nasze wspomnienia. Im więcej czasu mija, tym barwniejsze są dobre momenty i tym mniej jaskrawe są złe chwile. Doskonale pamiętamy beztroskie wakacje na wsi, owoce rwane prosto z drzew i krzewów i wszystkie szalone przygody dzielone z przyjaciółmi. Nie pamiętamy płaczu, gdy nie mogliśmy przekonać rodziców do swojej racji i rozczarowania, gdy nie usłyszeliśmy przepraszam. Nie pamiętamy wrednych dzieci, które rozgadywały plotki całej podwórkowej społeczności. Nie pamiętamy też niezrozumienia, umniejszenia naszych potrzeb i braku swobody w decydowaniu o sobie.

Rzecz jasna, że rodzic odpowiada za dziecko i korzystając ze swojego doświadczenia, co do zasady mądrze wyznacza mu granice. Dzieciństwo to jednak trudny czas, ponieważ jesteśmy słabi i zupełnie nieodporni na świat. Dopiero uczymy się radzić z krytyką, toksycznymi osobami. Uczymy się też asertywności i upominania się o swoje. Mimo, że dzieci nie mają dorosłych problemów, mierzą się z nieznanym światem tak, jak potrafią najlepiej. A bądźmy szczerzy, często po prostu nie potrafią.

Jako dziecko marzyłam by być dorosła. Chciałam móc decydować sama za siebie i planować swoje życie. Sama decydować co zjem, co ubiorę, jak spędzę wolny czas i gdzie pojadę na wakacje. Mimo że miałam dużo swobody, to wciąż uważam, że pierwsze lata dorosłości to wspaniały czas, jeśli oczywiście mądrze wytyczamy swoją drogę. To straszne chodzenie do pracy i dorosłe problemy nie są tak złe na jakie wyglądały w opowieściach ciotek powtarzanych przy rodzinnym stole.

Zdecydowanie wolę pracę niż siedzenie w ławce ze spuszczonym wzrokiem ze strachu przed odpowiedzią lub niezapowiedzianą kartkówką z tematów, które nigdy nie pojawią się w moim codziennym życiu. Nie wróciłabym do czasów, w których dzieci próbowały rozładowywać swoje emocje przez dokuczanie innym, często słabszym osobom. Dzieciństwo to cudowny, ale też trudny czas. Czas pełen pułapek i podejmowania ryzyka, ale też możliwości, które odpowiednio ukierunkowane, mogą owocować w przyszłości.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *