fbpx

Pozwól sobie mówić „nie wiem”

Co pewien czas trafiam w internecie na pytania o to, jak widzę siebie za pięć lat. Jakie jest moje marzenie i co robię, by je osiągnąć? Czasami zatrzymuję się nad tymi pytaniami, a czasami uciekam w popłochu, bo uświadamiam sobie, ile rzeczy nie wiem. Lubię planować, ale nie jestem w stanie zaprojektować swojej przyszłości, bo ona wciąż się zmienia. Dlaczego słowa „nie wiem” budzą taki niepokój?

Od najmłodszych lat jesteśmy uczeni, że mamy wiedzieć wszystko. Kim zostaniemy w przyszłości, co chcemy dostać na urodziny, ale też znać odpowiedzi na zagadnienia z każdego szkolnego przedmiotu. Do tej pory, gdy ktoś zadaje mi pytanie, czuję potrzebę udzielenia odpowiedzi, choć nie zawsze ją znam. Tak byłam nauczona, bo każde „nie wiem” mogło kończyć się oceną niedostateczną. Szkoła wytresowała nas, by udawać, że znamy odpowiedź na każde pytanie i dopiero jako dorośli ludzie zaczynamy rozumieć, że przecież nie sposób wiedzieć wszystkiego. Poza tym, po co tak naprawdę mamy to wszystko wiedzieć?

Każdego dnia dociera do nas tak wiele informacji, że z trudem jesteśmy w stanie je przyswajać. Nasz procesor jest niezwykle zajęty, a pamięć podręczna wykorzystana do maksimum jej możliwości. Z czasem zaczynamy rozumieć, że ile byśmy nie przeczytali, to zawsze będzie coś, o czym nie wiemy. Nawet bardzo świadoma siebie osoba nie będzie w każdym momencie życia znała odpowiedź na wszystkie pytania dotyczące jej życia i planów na przyszłość. I bardzo dobrze. Pomyślmy, ile czasu można zmarnować na snucie szczegółowych wizji o niepewnej przyszłości. W wielu przypadkach to jest dokładnie ten brakujący czas, którego tak bardzo potrzebujemy tu i teraz.

Tak jak w poprzednim wpisie opowiadałam o idei factfulness (możesz go przeczytać TUTAJ), tak dziś chciałabym spojrzeć na ten temat z drugiej strony. Informacje są nam niezbędne do życia. To one pozwalają nam podejmować decyzje, wyciągać wnioski i uczyć się zarówno siebie, jak i świata. Pamiętajmy jednak, że wiele z nich jest nam zupełnie nieprzydatnych. Wakacyjne wyjazdy celebrytów, tragedie na drugim końcu świata opatrzone emocjonalnymi zdjęciami czy też inne informacje, które nie niosą żadnej wartości do naszego życia zajmują niepotrzebnie naszą uwagę. Szukając co chwilę odpowiedzi na to, kim będziemy w przyszłości, tracimy szansę na działanie w chwili obecnej. A to tylko tutaj dzieje się prawdziwe życie.

Nie wiem nie oznacza ignorancji, a jedynie stwierdza fakt, że w danej chwili nie znamy odpowiedzi na jedno z wielu pytań, które usłyszeliśmy. Są takie pytania, które będą dla nas ważne, skłonią nas do refleksji lub poszukiwań odpowiedzi, ale będą też takie, które nie będą potrzebowały w danym momencie odpowiedzi i to też jest w porządku. Nie musimy wiedzieć wszystkiego, ale tylko to, co jest nam w danym momencie potrzebne. Pozostałe informacje, choć będą domagały się naszej uwagi, spokojnie mogą poczekać na odpowiedni dla nich czas. My tymczasem pozwólmy sobie na to słodkie „nie wiem” wypowiadane bez wyrzutów sumienia, że coś więcej ponad to, co potrzebujemy, wiedzieć powinniśmy.

Chcesz przeczytać więcej moich przemyśleń na Życiowo? Zajrzyj TUTAJ
Spodobał Ci się wpis? Skomentuj, polub, udostępnij. Możesz też postawić mi wirtualną kawę 🙂

Zapisz się do NEWSLETTERA, by otrzymać jeszcze więcej treści pełnych spokoju.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Komentarz do “Pozwól sobie mówić „nie wiem””