fbpx

Roomba – automatyczny odkurzacz czy nowy członek rodziny?

W ubiegłym roku zepsuł mi się odkurzacz. Po raz pierwszy byłam zmuszona do poszukiwań sprzętu domowego „na już”. Nie pomagała mi moja wrodzona ostrożność i szukanie optymalnych rozwiązań. Takich tanich, dobrych i praktycznych.

Przeglądając oferty sklepów internetowych, uznałam, że to dobry moment, by wypróbować odkurzacz automatyczny. Nic nie traciłam, bo każde rozwiązanie było lepsze od zepsutego urządzenia, jednak pojawiło się wiele pytań. Przede wszystkim nieufność, czy takie małe urządzenie na kółkach jest w stanie ogarnąć moje mieszkanie. Po roku czasu, bo dokładnie jutro minie rok jak IRobot Roomba pojawił się w moich skromnych progach (tak skromnych, że nie ma ich wcale), chciałabym podzielić się z wami moimi odczuciami i opinią o nim.

Na rynku jest wiele modeli i firm, które produkuje roboty sprzątające. Podstawową ich funkcją jest odkurzanie podłogi i wykładzin. Poszczególne modele różnią się dodatkowymi funkcjami takimi jak odkurzanie grubszych dywanów np: z długim włosiem, mycie podłóg za pomocą nakładki mopującej, możliwość sterowania robotem za pomocą aplikacji zarówno poprzez ustalanie harmonogramu sprzątania jak i trasy przejazdu oraz wiele więcej. Aby nie zginąć w gąszczu tych udogodnień, należy zastanowić się, czego tak naprawdę oczekujemy od robota sprzątającego, pamiętając, że nie jest to twór doskonały.

Gdy tylko pojawił się w naszym domu, pojawiły się odczucia, że nie jest to tylko robot. Szybko nadaliśmy mu imię, a właściwie dwa imiona, bo każde z nas nazywa go inaczej. Zaczęliśmy mówić do niego, a nawet pojawiły się przemyślenia, że nie możemy go wykorzystywać zbyt często, aby mógł odpocząć. Do tej pory czuję się dziwnie, gdy zamykam go w ciemnej łazience. Jednym słowem nasz robot otrzymał duszę i stał się członkiem rodziny, w dodatku bardzo pożądanym, bo sprzątającym, a nie brudzącym. Przy zachowaniu kilku zasad jest w stanie odkurzyć całe mieszkanie i wrócić do bazy, choć z tym czasami trzeba mu pomóc, gdy jest zbyt daleko od stacji dokującej (ładowania).

Podczas używania robota sprzątającego należy pamiętać o kilku zasadach. Przede wszystkim należy zabrać z podłogi wszystkie kable, chusteczki, drobne rzeczy i pochować sznurówki z butów. Ogólnie wszystko, co odkurzacz może wciągnąć, a przez to się zablokować. Jeśli zależy nam na dokładnym odkurzaniu, odsuńmy krzesła i fotele tak, aby odkurzacz mógł swobodnie przejechać. Krzesła można również ustawić na stole, jeśli chcemy odkurzyć dokładnie również pod nim. Dobrze też zabezpieczyć kanapy, aby odkurzacz nie zablokował się, próbując przejechać pod nimi. Tutaj dobrze sprawdza się wirtualna ściana, która często jest dołączona w zestawie. Trzeba uważać też na elementy wystroju, które po lekkim uderzeniu mogą się przewrócić. U mnie była to deska do prasowania, którą Roomba notorycznie przewracał.

W idealnym mieszkaniu odkurzacz porusza się sam, ale jak wiemy, nasze cztery kąty nie są idealne a już na pewno nie są urządzone pod nowego członka rodziny. Po przetestowaniu kilku rozwiązań, u mnie najlepiej sprawdza się odkurzanie pomieszczeniami. Ustawiam odkurzacz w przygotowanym pomieszczeniu, o czym pisałam wyżej i zamykam drzwi. Roomba pracuje tak długo aż nie uzna, że wszędzie już był. Wtedy albo wraca do stacji dokującej lub radośnie komunikuje, że zakończył program. Gdy wychodzę na dłużej z domu, uruchamiam go również, by jeździł po całym mieszkaniu, jednak zawsze jest ryzyko, że przypadkiem zamknie sobie drzwi i rozładuje się, jeżdżąc w jednym pomieszczeniu. No cóż, jak napisałam, nasze mieszkania nie są idealne.

Największą zaletą jest wygoda i oszczędność czasu. Odkurzenie większego mieszkania dwa razy w tygodniu kończyło się bólem pleców, podczas gdy robota sprzątającego można uruchomić za każdym razem, gdy będziemy tego potrzebować. W czasie, gdy on odkurza, ja czytam lub myję podłogę w odkurzonych już pomieszczeniach. Choć na początku bym tego nie napisała, to przy regularnym użytkowaniu odkurza dokładniej niż człowiek. Jeśli rozsypiemy coś w jednym miejscu to robot i tak zajmie się całym pomieszczeniem, co początkowo może budzić uczucie rozczarowania. Jeśli jednak zaczniemy wymagać od niego tego, do czego został stworzony, będziemy dumni z nowego członka rodziny.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *