fbpx

Rowerowy sierpień – 6 do 11 sierpnia 2021

Za mną już 11 dni kręcenia kilometrów po okolicy i dzielenia się z wami ciekawymi miejscami w województwie śląskim. Z każdym tygodniem wydłużam trasy, więc jeśli dopiero dziś dołączyliście do mnie, to mogę obiecać, że najlepsze dopiero przed nami. Każda mikro wyprawa to niewiele, ale zebrane razem powodują, że sierpień już trzeci rok jest dla mnie wyjątkowy.

Jeśli chcesz poczytać więcej o moich ubiegłorocznych odkryciach, zajrzy TUTAJ. Tymczasem zapraszam was na podsumowanie kolejnych dni tegorocznego wyzwania.

Koksownia Orzegów

Kto powiedział, że trzeba wybierać dalekie lokalizacje, by znaleźć ciekawe miejsca? Koksownia Orzegów znajduje się zaledwie 3 kilometry od miejsca, gdzie mieszkam, ale postanowiłam pojechać nieco okrężną trasą, a przy okazji spędzić dobry czas w miejscu, które pokochałam od pierwszego wejrzenia. Koksownia Orzegów zlokalizowana jest w dzielnicy o tej samej nazwie i najłatwiej jest do niej dojechać od strony ulicy Bytomskiej, która łączy Rudę Śląską z Bytomiem. Wjazd na teren dawnej koksowni znajduje się od strony ulicy Hlonda i Emilii Plater.

Niedawno pisałam o tym miejscu w osobnym wpisie, który możecie przeczytać tutaj. Jest to nowa atrakcja na terenie Rudy Śląskiej, która została otwarta w tym roku. Poza odrestaurowanymi zabudowaniami po dawnej Koksowni, znajdziecie tam dwa place zabaw, strefę relaksu z leżakami oraz całe mnóstwo alejek i trawy, na której można odpocząć. Osobiście uwielbiam zatrzymać się tam na kilka chwil, by odpocząć, poczytać dobre słowo lub po prostu tam pobyć.

Ogród Japoński

Kolejna nowa atrakcja w regionie, więc nie dziwi, że wiele osób odwiedza Ogród Japoński, który został ponownie otwarty 12 czerwca. Teren jest ogólnodostępny od godziny 8 do zmroku. Sama tego nie doczytałam i byłam tam przed godziną 8, jednak mimo to mogłam zwiedzić to niezwykłe miejsce w Parku Śląskim. Jeśli chcecie wybrać się do Ogrodu Japońskiego, ale chcecie uniknąć tłumów to poranki są zdecydowanie dobrym rozwiązaniem. Aby dojechać do nowo otwartego ogrodu, należy skręcić z Promenady gen. Jerzego Ziętka w wąską alejkę tuż przy Rosarium.

Prace mające na celu rozbudowę i modernizację Ogrodu Japońskiego trwały 1,5 roku i efekt naprawdę robi wrażenie. W centralnej części ogrodu znajduje się zbiornik wodny z wodospadem, taras widokowy oraz liczne gatunki drzew i krzewów nawiązujące do kraju kwitnącej wiśni. Ponadto dla odwiedzających przygotowano wiśniowy sad, gdzie rosną różne odmiany wiśni oraz ogród żwirowy Zen. Jestem ciekawa jak to miejsce będzie wyglądać o różnych porach roku, dlatego zachęcam was do odwiedzenia tego ogrodu i złapania nieco wschodniego spokoju.

Kopiec Wyzwolenia

Po raz pierwszy przy Kopcu Wyzwolenia byłam podczas półmaratonu organizowanego w Piekarach Śląskich. Nigdy jednak nie udało mi się tam wrócić, a tym bardziej na dwóch kołach. Było to jedno z miejsc, do którego bałam się wybrać i to, że tam dojechałam po raz kolejny pokazało mi, jak duże zmiany we mnie zaszły w ciągu ostatnich lat i jak krok po kroku przełamuję swoje słabości. Do Kopca Wyzwolenia najłatwiej jest dojechać od strony drogi numer 911, jednak ja zdecydowałam się na nieco okrężną drogę przez osiedle Pod Lipami, gdzie jest mniejszy ruch.

Kopiec został usypany w latach 30. XX wieku, aby uczcić 250-tą rocznicę przemarszu polskiej husarii pod Wiedeń. Od tej pory stał się symbolem patriotyzmu i walki o Polskę. Wciągu roku odbywa się tu wiele wydarzeń historycznych oraz kulturalnych, które gromadzą osoby z Piekar i okolicznych miast. Na szczyt kopca prowadzi wąska kamienista ścieżka, po której przeprowadziłam rower. Z góry rozpościera się piękny widok na okoliczne zabudowania. Przy dobrej widoczności powinny być również widoczne pasma górskie, jednak podczas mojej wycieczki było dość pochmurno.

Stawy Kachle

Miejsce to odkryłam jeszcze za czasów, gdy z obawy przed jazdą ulicami miasta, kręciłam się w terenie z dala od ruchu ulicznego. Przeglądając mapę, zwróciłam uwagę na dwa stawy oddzielone ścieżką z betonowych płyt. Po raz pierwszy wybrałam się tam dwa lata temu i zauroczyłam się tym miejscem. Mimo że jest tam sporo komarów, a stawy głównie zajmują wędkarze, to warto zajrzeć tam na przykład wracając z wycieczki do Zamku w Chudowie. Na co dzień jeżdżę na rowerze crossowym, a mimo to kamienne ścieżki prowadzące do tych stawów były dobrym sprawdzianem równowagi.

Stawy Kachle są przy granicy Zabrza i Rudy Śląskiej w zabrzańskiej dzielnicy Makoszowy. Są to stawy zapadliskowe otoczone lasem mieszanym, w którym urzekł mnie zapach iglaków, co pozwoliło choć na chwilę zapomnieć o trzęsącej się kierownicy podczas przejazdu po płytach. Osoby, które wolą asfaltowe trasy mogą dotrzeć do stawów skręcając w drogę serwisową zaraz za wiaduktem nad A4, jadąc od strony Zabrza. Dla wszystkich pozostałych, którym nie straszne przełajowe ścieżki i klimatyczne tunele, dojazd do stawów jest od strony skrzyżowania ulic Paderewskiego i Kokota prosto ulicą Wiosenną.

Stalowe Domy

Nie tylko współcześni ludzie zastanawiają się nad tym, w jaki sposób szybko zbudować dom. Niespełna sto lat temu zbudowano kilka eksperymentalnych budynków wykonanych z elementów stalowych, które tworzyły trwałą i stabilną konstrukcję. Dodatkową zaletą tego innowacyjnego rozwiązania był szybki czas realizacji. Stalowy dom mógł być zbudowany w zaledwie 26 dni, co może budzić zarówno podziw jak i niedowierzanie. Dwie tego typu konstrukcje znajdują się w Zabrzu – przy ulicy Cmentarnej (zdjęcie nr 1) oraz przy ulicy Szafarczyka (zdjęcia nr 2 i 3).

Stalowa konstrukcja może wpływać na zakłócenia w działaniu telefonów komórkowych, jednak wszystkie odwiedzone przez mnie miejsca są obecnie zamieszkiwane przez osoby prywatne. Część domów ma pomalowane kolorowe ściany, które na pierwszy rzut oka nie różnią się niczym od pozostałych zabudowań. Gdy podejdziemy bliżej widać jednak łączenia stalowych prefabrykatów jak i miejscowe rdzawe osady. Pomysł na stalowe domy pozostał w fazie eksperymentu, choć nawet po latach budzi zainteresowanie swoją innowacyjnością.

Dolina Górnika

W Dolinie Górnika byłam po raz pierwszy, gdy wracałam rok temu z wycieczki rowerowej do Żabich Dołów. Postanowiłam więc, że ominę tym razem popularne miejsce i skupię się na tym niewielki terenie, na którym znajduje się niemal wszystko. Jest staw z łowiskiem ryb, są alejki, ławki, plac zabaw, siłownia na świeżym powietrzu, budka z lodami i restauracja. Do Doliny Górnika można przyjechać nie tylko swoim rowerem, ale również rowerem miejskim, ponieważ znajduje się tam stacja chorzowskiego roweru miejskiego.

Najbardziej dogodna trasa jest poprowadzona od strony Chorzowa Starego ulicą Wiejską lub od strony Maciejkowic ulicą Główną. Przejazd przez ścieżkę od Żabich Dołów wymaga odporności na jazdę po kamieniach, ale podczas rekreacyjnej przejażdżki od strony Bytomia i Piekar Śląskich jest jedynym rozsądnym rozwiązaniem. Na tak małym terenie każdy odnajdzie coś dla siebie, dlatego warto tu zajrzeć, mimo że sam teren Dolin Górnika mógłby być bardziej zadbany.

Kolejny tydzień wyzwania za mną. Nogi dają radę, pomysłów nie brakuje, dlatego zapraszam do was śledzenia relacji na Instagramie oraz Facebooku, a także na kolejne relacje z moich mikro wypraw. Jeśli chcesz dołączyć do wyzwania choć na jeden dzień, odkrywaj swoją okolicę i oznacz relacje w wyprawy hasztagiem #rowerowysierpień. Tymczasem za chwilę wyruszam do kolejnego ciekawego miejsca w okolicy 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *