fbpx

Słowo na B

Na co dzień łatwo jest nam rozmawiać o pogodzie i innych ludziach. Te dwa tematy przełamują pierwsze lody, gdy spotykamy nowe osoby i pomagają budować relacje. Nawet wśród bliskich nam osób znacznie łatwiej przychodzi nam zapełnianie czasu pytaniami cotamuciebie i odpowiedziami aumniepostaremu niż dzielenie się tym, co rzeczywiście zajmuje nasze myśli.

I nie piszę tu o sporach przy wigilijnym stole, gdy czujemy przypływ chęci wyjaśnienia wszystkim jedynej słusznej racji, tej naszej, ale rozmów głębszych, poruszania intymniejszych tematów niż na co dzień. To rodzi trudności, bo dość łatwo zapomnieć, jak otworzyć się przed drugim człowiekiem bez obawy o zranienie pochopną myślą czy słowem.

Nadchodzą najbardziej skomercjalizowane święta w ciągu roku, a więc Boże Narodzenie. Choć nie, przepraszam. Boże Narodzenie samo w sobie nigdy nie było i nie będzie komercyjne. To, co nadaje mu taką cechę, jest słowo, które dodajemy tuż przed nim, czyli Święta. Tym samym wytworzyła się alternatywna rzeczywistość, gdzie pojawiła się tradycja kupowania drogich prezentów, dekorowania lampkami całego domu i szykowania jedzenia ponad miarę. Ma być tak dużo wszystkiego, byśmy nie mieli czasu odpocząć, stanąć z boku i zebrać myśli. I najlepiej, byśmy nie łączyli Świąt i Bożego Narodzenia, bo to tylko psuje marketing.

Sama oddzielam te dwie nazwy i szanuję to, że nie każdy świętuje Boże Narodzenie, co nie oznacza, że nie ma prawa spędzać tego czasu tak jak uważa. Wręcz przeciwnie, jest to niesamowite zjawisko, że ludzie tak różni od siebie zasiadają jednego wieczoru do stołu i celebrują czas spędzony z bliskimi. Że czekają na pierwszą gwiazdkę, śpiewają kolędy, siedzą przy choince i obdarowują się prezentami. Sęk w tym, by nie dać się oślepić błyskiem migających lampek i dostrzec w tym czasie coś więcej niż tylko moment nasycenia się dobrym jedzeniem i prezentami, ale przede wszystkim, by w te dni zadbać również o swoje wnętrze i wzmocnienie relacji. By odchodząc od stołu pamiętać nieco więcej niż to, co na nim stało.

Boże Narodzenie jest czasem niezwykłym. Chrześcijanie wracają myślami do momentu narodzenia Jezusa, czytają fragmenty ewangelii, by dobro ponownie pojawiło się w ich sercu. Jest to czas spędzony wartościowo, dlatego im dłużej o tym myślę, tym widzę większą rozbieżność między tym, co proponuje nam kultura masowa, a tym, co wynika z tradycji chrześcijańskiej. Duchowość nigdy nie przekrzyczy konsumpcjonizmu, dlatego też mimo moich rozważań, co roku kupuję prezenty dla bliskich, choć staram się pamiętać, że nie one są tu najważniejsze. Żaden prezent nie jest tak cenny jak czas, który możemy spędzić z bliskimi.

Życzę wam, by nadchodzące dni były dla was pełne spokoju i wartościowego czasu spędzonego z rodziną i przyjaciółmi. Niezależnie, czy są to dla nas Święta czy Boże Narodzenie, spotkajmy się razem w połowie drogi, szanując swoja odmienność. Na tym polega magia tych dni, że mimo różnic potrafimy być razem i nie psujmy tego bezowocnymi dyskusjami o polityce czy poglądach na świat. Zamiast tego, bądźmy wdzięczni za to, że jesteśmy różni i dzięki temu możemy uczyć się słuchać i patrzeć na życie z wielu punktów widzenia. Podarujmy więc, poza tradycyjnymi prezentami, dobry i spokojny czas dla nas i tych, którzy są nam bliscy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Komentarz do “Słowo na B”