fbpx

To tylko pięć minut

Jesteśmy uzależnieni od samorozwoju jak żadne pokolenie wcześniej. Kursy i szkolenia wszelkiego rodzaju dobijają się do naszych drzwi i skutecznie przekonują, że wciąż wiemy zbyt mało. Kształcenie się i rozwijanie stało się naszym uzależnieniem, które w oczach świata jest odbierane wyjątkowo dobrze. Nie ważne, czego mamy się uczyć i czy ta wiedza jest nam potrzebna. Ważne, by wciąż i wciąż się poznawać nowe rzeczy.

To tylko pięć minut. Wystarczy kilka kroków, aby poprawić swoją pozycję zawodową czy wrócić do formy. Jesteśmy otoczeni przez poczucie winy w postaci natrętnej myśli o tym, że na pewno znajdziemy te pięć minut w ciągu dnia. Po prostu musimy być lepiej zorganizowani. Z organizacji czasu też są szkolenia i też zajmują jedynie pięć minut dziennie. Świat dookoła nabiera rozpędu i próbuje łączyć w jednej dobie jak najwięcej różnych aktywności, więc co stoi na przeszkodzie, byśmy mieli nie dać rady?

Zastanawialiście się, ile takich pięć minut można upchnąć w jednym dniu? Coraz częściej próbujemy być siłaczkami, które łączą dom, pracę, pasje, relacje ze znajomymi i rozwój. I gdy wydaje się nam, że dajemy radę, przychodzi kolejna osoba, która wytraca nas z wewnętrznej równowagi i mówi, że przecież możemy jeszcze zająć się kolejną aktywnością. Nie zajmie to przecież więcej niż kilka minut dziennie. Brzmi znajomo? Pomyślmy sobie, ile takiego „piasku” wypełnia nasz dzień. Takich aktywności, które ledwo muśniemy, by za chwilę przejść do kolejnej czynności, tylko dlatego by podołać oczekiwaniom.

Sama często popadam w pułapkę pięciu minut i czuję się winna, gdy nie nadążam. Wydaje mi się wtedy, że powinnam lepiej zorganizować swoje życie, ale czy na pewno? W ciągu jednego dnia możemy wykonać naprawdę wiele zadań i zawsze będzie można zrobić coś jeszcze, dlatego granice powinniśmy wyznaczyć my i nasz czas, który jest niezwykle cenny. Co więcej, każda godzina nie musi być wypełniona po brzegi. To normalne, że nie na wszystkie aktywności znajdziemy chwilę i nie będziemy rozwijać się we wszystkich dziedzinach, które zwrócą naszą uwagę. Jedynym sposobem, by zatrzymać tę kulę śnieżną jest ustalenie naszych potrzeb i tego, co jest w tym momencie dla nas ważne.

Mamy czas dokładnie na to, co uznajemy za istotne. Jeśli nie ustalimy priorytetów, nasz plan dnia będzie podyktowany kolejnością zgłoszeń, a przecież niekoniecznie te najgłośniejsze reklamy, szkolenia czy popularne aktywności będą tak ważne, by zabierać kawałek z naszego dnia. Jeśli sami nie ustalimy, co jest dla nas ważne, priorytety ustalą się same, jednak przez to może zabraknąć nam tej brakującej chwili na to, czego rzeczywiście potrzebujemy. Nawet jeśli to tylko pięć minut, pamiętajmy, że zawsze ten czas można spędzić w zupełnie inny sposób lub podarować go tym, dla których zwykle go brakuje.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

2 komentarze “To tylko pięć minut”